piątek, 31 sierpnia 2012

Mix inspiracji cz.1

Dziś postanowiłam zamieścić pierwszy post z serii MIXów inspiracji. Zdjęcia przedstawiają piękne brązowe i falowane, bądź kręcone włosy. Ja wprost nie mogę się napatrzeć:-) Są cuuuuuudne;-) Zapraszam do wspólnego podziwiania:-)
 
 
 
 
 
 

źródło:  http://ikf.styl.fm/

czwartek, 30 sierpnia 2012

Domowy sposób na włosy jak z reklamy:-)
Maseczka



Chciałabym Wam przedstawić moją ulubioną maseczkę. Większość włosomaniaczek pewnie
zna podstawowy przepis, jednak ja wprowadziłam trochę inne proporcje i składniki. Ilość potrzebnych produktów jest dostosowana do bardzo długich włosów, czyli prawie do pasa. Jeśli więc macie włosy
w okolicach ramion dobrze byłoby zmniejszyć ilość składników o połowę.
 

Potrzebne składniki:

2-3 żółtka
1 łyżka oleju rycynowego
1 łyżka oleju kokosowego
2 łyżki nafty kosmetycznej
1 łyżka soku z cytryny
0,5 łyżeczki mąki ziemniaczanej
0,5 łyżeczki gliceryny
2-3 łyżki odżywki lub maski (bez silikonów i z możliwie krótkim i dobrym składem)
– ja najczęściej używam maski Gloria lub odzywki Isana z olejkiem babassu
po kilka kropel olejku eterycznego rozmarynowego i lawendowego oraz kilka kropel wit. E


żółtka – zawierają dużo białka i aminokwasów
olej rycynowy – nadaje połysk i przyspiesza wzrost włosów
olej kokosowy – regeneruje włosy i nawilża
nafta kosmetyczna – wygładza włosy i zapobiega elektryzowaniu
sok z cytryny – przywraca naturalne ph i nabłyszcza włosy
mąka ziemniaczana – wygładza włosy
gliceryna – nawilża i odżywia
olejek rozmarynowy – zapobiega wypadaniu, likwiduje łupież
olejek lawendowy – zapobiega wypadaniu, dba o zdrową skórę głowy
witamina E - dba o elastyczność włosów


Wykonanie:
W mieseczce zmieszać odzywkę/maskę z żółtkami. Następnie powoli dodawać oleje i naftę kosmetyczną, cały czas energicznie mieszając, tak by powstała jednolita masa. Dodać resztę składników, dokładnie wymieszać. Jeśli maska wydaje się być zbyt rzadka, zagęścić ją odżywką/maską.


Aplikacja:
Maseczkę przed nałożeniem podgrzewam w kąpieli wodnej (zanurzam miseczkę z maską w większym naczyniu z gorącą wodą, pilnując, żeby woda nie wlała się do maseczki). Ciepłą maskę nakładam dość szybko na włosy i skórę głowy (należy uważać z temperaturą, maska ma być ciepła, ale nie gorąca). Następnie włosy owijam szczelnie folią spożywczą, a następnie podgrzanym ręcznikiem (na kaloryferze lub w mikrofalówce). Turban trzymam na głowie przez około 2h, czasem dłużej. W tym czasie można poczytać książkę, obejrzeć film albo wykonywać różne inne zajęcia:-)


Zmywanie:
Maseczkę zmywam najpierw obficie wodą, potem myję dwukrotnie szamponem. Na ogół używam
do tego szamponu Bambi (wiem, skład ma słaby, ale bardzo lubię jego zapach, który przypomina
mi dzieciństwo, poza tym nie wiele szamponów dobrze zmywa oleje z włosów, a ten nadaje się do tego idealnie) albo któregoś z Barwy (najlepszy wg. mnie jest tataro-chmielowy).


Efekty:
Jak w tytule: włosy jak z reklamy;-) Idealnie wygładzone, błyszczące, głęboko odżywione. Kiedyś stosowałam raz w tygodniu, teraz maseczkę nakładam mniej więcej raz na na dwa tygodnie.
Ale niewątpliwie jest to bomba odżywcza dla włosów, dzięki, której włosy szybciej rosną, są zdrowe
i mocne:-)

środa, 29 sierpnia 2012

Farmona, Jantar, Odżywka do włosów i skóry głowy




Opinia producenta: Receptura odżywki uwzględnia najistotniejsze potrzeby włosów cienkich, słabych, delikatnych i z tendencją do przetłuszczania. Zawiera biologicznie czynne substancje stymulujące wzrost włosów: Kerastim, Trichogen, Polyplant Hair, aktywny biologicznie wyciąg z bursztynu oraz witaminy A, E, F, H i D-pantenol.
Działanie: Odżywka Jantar hamuje wypadanie włosów, stymuluje ich wzrost i odżywianie. Zawarte w niej składniki są niezbędne do prawidłowego przebiegu procesów fizjologicznych skóry, jej odżywiania i regeneracji. 
Efekt: Systematycznie stosowana poprawia metabolizm i dotlenienie cebulek włosów, regeneruje i łagodzi podrażnienia. Włosy stają się wyraźnie grubsze, lśniące i odporne na uszkodzenia. Odżywka wzmacnia strukturę włosów, zapobiega ich rozdwajaniu i chroni przed szkodliwym wpływem środowiska i słońca.


Skład: Aqua, Propylene Glycol, Glucose, Calendula Officinalis Extract, Chamomilla Recutita Extract, Rosmarinus Officinalis Extract, Salvia Officinalis Extract, Pinus Sylvestris Extract, Arnica Montana Extract, Arctium Majus Extract, Citrus Medica Limonum Extract, Hedera Helix Extract, Tropaeolum Majus Extract, Nasturtium Officinale Extract, Amber Extract, Disodium Cystinyl Disuccinate, Panax Ginseng, Arginine, Acetyl Tyrosine, Hydrolyzed Soy Protein, Polyquaternium-11, Peg-12 Dimethicone, Calcium Pantothenate, Zinc Gluconate, Niacinamide, Ornithine Hci, Citrulline, Glucosamine HCI, Biotin, Panthenol, Polysorbate 20, Retinyl Palmitate, Tocopherol, Linoleic Acid, PABA, Triethanolamine, Carbomer, Parfum, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Methyldibomo Glutaronitrile, Dipropylene Glycol, Limonene, Linalool


Glikol propylenowy- rozpuszczalnik i nawilżacz. Po nim w składzie całe bogactwo ekstraktów: nagietek, rumianek, rozmaryn, szałwia, sosna, arnika górska, korzeń łopianu, cytryna, bluszcz, nasturcja większa, rukwia wodna, bursztyn, żeń-szeń. Działanie łagodzące, odżywcze, przeciwzapalne, przeciwłupieżowe, poprawiające ukrwienie i wzmacniające cebulki włosów. Są też aminokwasy: arginina, tyrozyna, ornityna, cytrulina, witaminy: pantenol,
wit. e, niacynamid, pochodna wit. A, biotyna, PABA, do tego jest cynk i proteiny sojowe. Wszystko, co niezbędne do prawidłowego wzrostu mocnych i pięknych włosów. Jedyne, na co wrażliwcy powinni uważać to 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol oraz Methyldibromo Glutaronitrile – konserwanty, mogą uczulać, ale występują na samym końcu składu, więc problemu być nie powinno.


Opakowanie: Szklana butelka, bardzo podobna do wszystkim znanego Amolu, jest jedynie odrobinę  mniejsza. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie stosowanie płynu bezpośrednio z takiej butelki, krople lecą powoli, a i płyn nie dociera dokładnie tam, gdzie powinien, czyli do skóry głowy. Nie mówiąc już o szklanej butelce, od której dosłownie ręce opadają, przy starannej aplikacji. Ale być może za bardzo się czepiam:-) Nie mniej jednak znalazłam rozwiązanie problemu, jak dla mnie idealne – przelewam Jantara do butelki po kuracji wzmacniającej z Joanny z rzepą. Butelka leciutka, bo plastikowa, do tego idealny wprost aplikator, dzięki któremu aplikuje się płyn dokładnie na skórę głowy.


Zapach: Miły i dość delikatny, choć zdecydowanie wyczuwalny. Kojarzy mi się z męskimi perfumami.

Konsystencja: Jak na wcierkę jest dość gęsta, ale nie powoduje to problemów z aplikacją. 

Wydajność: Ok. Przy codziennej aplikacji jedna butelka starczyła mi na 3 tygodnie.

Cena i dostępność: Kosztuje ok. 10zł/100ml. Dostępny jest tutaj.


Efekty: Stosowałam codziennie przez prawie 2 miesiące (z tygodniową przerwą po 3 tygodniach). Już po pierwszym użyciu zauważyłam, że włosy są bardziej mięsiste, gładsze i przyjemne w dotyku (oczywiście w miejscu aplikacji - czyli przy skórze głowy). Czułam delikatne mrowienie, włosy były lekko obciążone, ale dla mnie nie jest to jakiś problem. Duży plus dla Jantara za przyjazny skład bez alkoholu, dzięki czemu z powodzeniem można go stosować każdego dnia. Jednak jeśli nie myjecie włosów codziennie to po drugiej aplikacji włosy raczej będą obciążone – w moim przypadku były już zbyt obciążone, żeby nosić rozpuszczone i trzeba było je związać.

Po 2 miesiącach: Odżywka jest tak popularna, że spodziewałam się cudu, ale u mnie jakoś nie nastąpił. Nie pojawiły się żadne nowe włoski, włosy jak wypadały, tak wypadają. A najbardziej zależało mi właśnie na baby hair i zmniejszeniu wypadania włosów. Na pewno włosy mi się wzmocniły i szybciej rosły, stały się też wyraźnie gładsze.


Reasumując: To bardzo przyjemna odżywka. Ma bardzo ładny skład, a w nim mnóstwo dobroci dla włosów. Nie podrażnia i włosy rosną ładniejsze. Ze względu na fakt przyspieszenia porostu włosów, także jest godna uwagi. Pewnie jeszcze kiedyś do niej wrócę, na razie jednak będę szukać czegoś, co pobudzi nowe włosy do wzrostu i ograniczy wypadanie.


wtorek, 28 sierpnia 2012

Rihanna – fryzurowy kameleon;-)


Wyłączając Lady Gagę, Rihanna jest chyba gwiazdą najczęściej zmieniającą swój image. Na jej głowie zagościły już prawie wszystkie możliwe uczesania i kolory włosów. Istny kameleon:-)
Piosenkarka najczęściej zmienia fryzury wraz z nadejściem premiery nowej płyty. Trzeba przyznać,
że to świetny marketing: nowa płyta + nowy styl = nowa Rihanna:-) Na nudę nie można narzekać.
Ale dzięki takim zabiegom Rihanna wciąż pozostaje gwiazdą na topie i nieustającym źródłem włosowych inspiracji :-)

Przyjrzyjmy się więc metamorfozom wokalistki:

2005 – full natural!!!


 
Jako całkowicie naturalna, młodziutka i bardzo ładna dziewczyna, Rihanna roztaczała wokół siebie niewątpliwie wyjątkowo egzotyczny czar:-) Włosy długie, w naturalnym kolorze, delikatnie rozjaśnione słońcem, niewątpliwie dodawały jej plażowego uroku. Według mnie mogłyby być nieco ciemniejsze,
by bardziej rozświetlić twarz i nieco wyostrzyć rysy, ale i tak uważam, że natura ma dobry gust:-)
Moja ocena 9/10.







2006 – Ostre cięcie:-)



Zdecydowanie mój faworyt:-) Najlepsza odsłona Rihanny. Ciemny kolor włosów dodał piosenkarce charakteru, rozjaśnił twarz i podkreślił wszystkie jej atuty. Do tego zdecydowane cięcie i asymetria bardzo dobrze współgrają z jej urodą. Ta fryzura podoba mi się do tego stopnia, że jestem pewna,
że jeśli kiedykolwiek zetnę włosy, to na pewno chętnie zamienię długie pasma na wyrazistego boba, tylko może w nieco jaśniejszej odsłonie. Dzięki Rihannie jeszcze nigdy imię BOB nie było tak kręcące;-)  Dla mnie 10/10!








2007 / 2008 – Jeszcze ciemniej i krócej!



Mocno wycięte boki i dłuższy, opadający asymetrycznie na czoło irokez. Muszę przyznać, że póki fryzura była zadziorna i w ciemnej wersji, bardzo mi się podobała. Wersja nieco bardziej okrągła niespecjalnie przypadła mi do gustu. Nie mniej jednak 7/10:-)



 
 2009 – 2010 – Jaśniej proszę!



Muszę przyznać, że ładnemu nie zawsze we wszystkim ładnie. Blond to zdecydowanie nie jest kolor włosów dla Rihanny. Ciemne boki i często, mocno podkreślone oczy równoważą jednak dysonans, dzięki czemu całość też może prezentować się całkiem ok. Jak dla mnie 5/10.

 


2010 / 2011 – Loud!!!


Ognisty temperament to jest to! Jedna z bardziej udanych metamorfoz. Włosy do ramion, najczęściej falowane, do tego koniecznie ciemny makijaż oka, bez niego RiRi wygląda dość blado. Najbardziej podoba mi się odsłona retro, włosy upięte i to tego opaska z kokardą:-)
Co do wersji long, to uważam, że co za dużo, to niezdrowo. Całokształt 8/10.


 
 
 

2012 – Czas na odpoczynek:-)



Rihanna postanowiła przystopować z ciągłymi zmianami fryzur, co na pewno wyjdzie na dobre
jej włosom;-) Włosy kręcone, brąz z miodowymi refleksami prezentuje się całkiem nieźle. 7/10.


Cisza przed burzą?;-) Myślę, że ta dziewczyna jeszcze nie raz nas zaskoczy:-)





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...