czwartek, 28 lutego 2013

Hibiskus
– poważny konkurent dla octu jabłkowego


Hibiskus jest znany mi już od czasów dzieciństwa, kiedy to przykwaskową i odświeżającą herbatką
z tego kwiatu gasiłam pragnienie w upalny dzień:-) Teraz po latach z sentymentem powracam
do hibiskusa. Nadal uważam, że jest do smaczny i zdrowy napój, idealny nie tylko latem.

Napar z kwiatów hibiskusa pomaga przy nadciśnieniu, wyrównuje poziom złego cholesterolu, reguluje pracę wątroby. Herbatka z hibiskusem wspomaga pamięć i system odpornościowy organizmu.

Ma kwaśno-słodki smak.

Stosunkowo niedawno odkryłam, jego zastosowanie kosmetyczne, szczególnie w pielęgnacji włosów. Okazuje się, że można z niego zrobić świetną płukankę, która niesie ze sobą tyle dobrodziejstw
dla włosów, że nie sposób jej nie wypróbować;-)



Hibiskus (kwiat) – Hibiskus zawiera antocyjany, polifenole i flawonoidy, kwasy: cytrynowy
i jabłkowy oraz witaminę C. Stanowi bogactwo antyoksydantów, polifenoli, flawonoidów i witaminy C oraz naturalnych kwasów AHA.

Hibiskus posiada właściwości przeciwutleniające. Dodatkowo odżywia i nawilża skórę głowy i włosy. Stymuluje porost włosów, zapobiega ich wypadaniu i wzmacnia je. Płukanka hibiskusowa wygładza łuskę włosa (ze względu na dużą zawartość witaminy C i kwasów), przywraca włosom połysk i miękkość. Hibiskus pomocny jest także przy łupieżu - hamuje rozmnażanie się Pityrosporum ovale – grzyba powodującego powstawanie łupieżu.



Jak przygotowuję płukankę?

Dwie łyżeczki suszonych kwiatów hibiskusa zalewam gorącą wodą i gotuję na małym ogniu przez kilka minut (aby napar był mocniejszy). Można także wieczorem zalać hibiskusa wodą, a rano podgotować. Letnim naparem przepłukuję kilkukrotnie włosy, nie spłukuję.

Trzeba jednak uważać, bo hibiskus może barwić ręczniki czy wannę (choć dobre mleczko
do czyszczenia z pewnością sobie z tym poradzi).


Efekty:

Włosy po tej płukance pięknie błyszczą, a ich kolor staje się intensywniejszy. Dodatkowo
są wyjątkowo puszyste i miękkie.

Zaznaczam jednak, że nie jest to płukanka przeznaczona dla dziewczyn o jasnych włosach, gdyż może
je nieco barwić. Na ciemniejszych włosach nie powoduje zmiany koloru (żadnych rudych refleksów),
a jedynie jego podkreślenie i ewentualne wzmocnienie.

Na moich włosach płukanka hibiskusowa działa świetnie i zamierzam ją stosować częściej.
Jako że hibiskus zawiera dużo kwasów, może być z powodzeniem stosowany jako zamiennik płukanki
z octem jabłkowym (którego zapach nie wszystkim odpowiada), a i moim zdaniem hibiskus działa bardziej nabłyszczająco.

Dlatego serdecznie polecam wypróbować:-)

poniedziałek, 25 lutego 2013

Aktualizacja włosów - Luty

Aktualizacja jest co prawda nieco spóźniona, ponieważ miałam trochę problemów z aparatem. Ostatecznie mały kryzys został zażegnany, dlatego dziś czas nadrobić zaległości:-)

Fotorelacja:

   luty                                                             styczeń
Nie wiem czemu tak jest, ale kolor moich włosów prawie na każdym zdjęciu wygląda inaczej:-( Wiele niestety zależy od światła.


W ostatnim miesiącu włosy urosły mi o 2 cm, a ponieważ w poprzednim miesiącu podcięłam włosy
o 3 cm, to w tym miesiącu końcówek nie obcinałam, jako że są w dobrym stanie. Tak więc obecnie długość moich włosów wynosi 68,5cm.

Ze względu na to, że ostatnio mam dość stresujący okres w życiu, to włosy wypadają mi niestety bardziej niż zwykle:-( Zamierzam  jednak przeprowadzić zmasowany atak, aby znacznie zahamować wypadanie.

Od 1,5 miesiąca regularnie piję drożdże, a od kilku miesięcy łykam tran i popijam napar z pokrzywy. Dodatkowo parę dni temu rozpoczęłam kolejną kurację Vitapilem, który kilka miesięcy temu bardzo
mi pomógł w walce z nadmiernym wypadaniem włosów. Ponieważ jednak kozieradka, pomimo codziennego wcierania w skórę głowy przez okres około 1,5 miesiąca, nie ograniczyła u mnie wypadania włosów, a jedynie przyspieszyła ich porost, to postanowiłam z niej na razie zrezygnować
i obecnie nie stosuję żadnych wcierek.

W standardowej pielęgnacji w ostatnim miesiącu postawiłam na wzbogacane maski (najczęściej Kallos latte) oraz na olejowanie olejem migdałowym, który świetnie nawilża moje włosy. Sporadycznie używałam też oleju musztardowego, ale przede wszystkim nakładałam go na skórę głowy.


Moje plany na kolejny miesiąc:

W nadchodzącym miesiącu zamierzam rozpocząć kuracje siemieniem lnianym oraz  skrzypokrzywą (napar z pokrzywy zamierzam wzbogacić skrzypem polnym, który zawiera dużo krzemionki wzmacniającej włosy). W pielęgnacji włosów chcę postawić w dużej mierze na naturę i wykorzystywać więcej domowych kosmetyków. Dodatkowo zamierzam powrócić do stosowania wcierek do skóry głowy, choć jeszcze nie wiem na co się zdecyduję.

sobota, 23 lutego 2013

Jak radzić sobie z wrażliwą skórą głowy?

Gdy skóra głowy swędzi, piecze, łuszczy się, szczególnie pomimo stosowania łagodnych szamponów oraz prawidłowo zbilansowanej diety, to znak, że jest zbyt wrażliwa. Objawia się to przesuszeniem skóry i suchym łupieżem albo wręcz przeciwnie - skóra wydziela nadmiar sebum i swędzi. Problemy
z utrzymaniem równowagi skóry głowy zwykle powodują także osłabienie włosów, ich wypadanie
i łamliwość. Dlatego nie należy bagatelizować problemu i w skrajnych wypadkach - gdy skóra mocno swędzi, pojawiają się krosty i zaczerwienienia, włosy zaczynają nadmiernie wypadać - należy zwrócić się o pomoc do dermatologa.


Jeśli jednak sytuacja nie jest aż tak poważna, ale powoduje spory dyskomfort, z pomocą przyjdzie nam natura:

Ocet jabłkowyoczyszcza skórę, zawiera kwasy AHA wspomagające rozpuszczanie sebum,
które zalega w porach i przyczynia się do stanów zapalnych skóry, wykazuje właściwości przeciwgrzybiczne i przeciwzapalne (więcej tutaj)

Rozmaryn – wzmacnia cebulki włosów, poprawia krążenie krwi 

Lawenda - stymuluje krążenie krwi i przyspiesza wzrost włosów, działa przeciwbakteryjnie, usuwa łupież, egzemy i suchość skóry głowy

Mięta pieprzowa – pobudza krążenie w cebulkach włosów, odświeża skórę głowy

Drzewo cedrowe - wzmacnia włosy, doskonale przeciwdziała łupieżowi i zapobiega przetłuszczaniu się włosów. 

Cytryna Odświeża i chłodzi, pełni funkcję tonizującą dla układu krążenia. Oczyszcza skórę.

Geranium - zapobiega przetłuszczaniu się włosów i zwalcza stany zapalne.

Drzewo sandałowe – pomaga przy przesuszonej skórze głowy


Poniżej przedstawiam Wam kilka przepisów na domowe kosmetyki, które dzięki połączeniu tych składników pomogą ukoić wrażliwą skórę głowy:


Łagodząca płukanka

Zagotuj szklankę octu jabłkowego. Wsyp 1,5 łyżki suszonych liści rozmarynu i 3 łyżki suszonej mięty. Wymieszaj. Gdy płyn ostygnie, przelej go do słoika, zamknij i odstaw na tydzień. Raz dziennie potrząsaj naczyniem. Przecedź.
1/4 szklanki płynu dolej do 1/2 litra ciepłej wody, dodaj sok wyciśnięty z połówki cytryny, dobrze wymieszaj i spłucz nim włosy pod koniec mycia. Stosuj raz w tygodniu.


Natłuszczająca oliwka

Do pół szklanki oliwy z oliwek dodaj 3 łyżki świeżych liści rozmarynu (lub 1,5 suszonych).
Podgrzej na małym ogniu i odstaw do ostygnięcia. Odrobinę oliwki wmasuj w skórę głowy. Owiń włosy folią oraz ręcznikiem. Po 30 minutach zmyj. Stosuj raz w tygodniu.


Kompresy na noc

Przed snem wmasuj odpowiednią oliwkę w skórę głowy, owiń włosy folią oraz ręcznikiem. Zmyj rano.

- Gdy skóra jest tłusta i swędzi – Do 2 łyżeczek oliwy dodaj 3 krople olejku cedrowego, 2 krople rozmarynowego i 2 krople cytrynowego. Wymieszaj.

- Gdy skóra jest sucha i piecze – Do 3 łyżeczek oliwy dodaj po 2 krople olejków lawendowego
i geraniowego oraz 1 krople olejku sandałowego. Wymieszaj. 


wtorek, 19 lutego 2013

Olej migdałowy
– kolejny włosowy ulubieniec:-)

Olej ten kupiłam przede wszystkim dlatego, że chciałabym wreszcie określić porowatość moich włosów
i w związku z tym zamierzam testować oleje o cząsteczkach różnej wielkości. Obecnie jestem w trakcie testowania olei: migdałowego i musztardowego, które są przeznaczone dla włosów o średniej porowatości. Dziś czas na podsumowanie dotyczące oleju migdałowego:-)


Olej migdałowy zawiera głównie kwasy oleinowy (60-70%) i linolowy (20-30%), sporo witamin: A, B1, B2, B6, D, E i składników mineralnych.

Olej ze słodkich migdałów ma jasnożółtą barwę, delikatny, słodkawy smak i zapach.

Szczególnie polecany do skóry suchej i starzejącej się, neutralny, nie powoduje alergii.
Może też być sam stosowany w celach kosmetycznych do wcierania w skórę twarzy. Odmładza skórę
i nadaje jej ładny wygląd.
W skali 0-5 komedogenność (zapychanie) oleju z migdałów wynosi 2.
Jest olejem wyjątkowo delikatnym i nadaje się także do pielęgnacji wrażliwej skóry noworodków. Dodatkowo olej migdałowy przeciwdziała tzw. rozstępom, które często pojawiają się na skórze, szczególnie u kobiet w ciąży.

Olej migdałowy bardzo dobrze sprawdza się w pielęgnacji włosów matowych, suchych
i zniszczonych. Dzięki niemu odzyskają witalność i blask. Polecany jest szczególnie dla włosów średnioporowatych, choć i u innych typów może się bardzo dobrze sprawdzić.
*********


Moje sposoby zastosowania i efekty:

włosy:

Stosuję przede wszystkim w formie olejowania wilgotnych włosów,
ale także jako dodatek do masek.
Muszę przyznać, że moje włosy lubią ten olej nawet bardziej niż olej kokosowy;-) 
Po jego użyciu włosy są niesamowicie gładkie, błyszczące i bardzo dobrze nawilżone. Idealne:-)
Poza tym są tak miękkie, że mam ochotę ciągle ich dotykać:-D


twarz:

- jako krem na noc lub jako dodatek do kremu na noc – sprawdza się całkiem nieźle: nawilża, odżywia, ujędrnia i sprawia, że skóra wygląda zdrowo; nie zapycha.

 - w OCM – póki co jest to mój ulubiony olej, który w połączeniu z olejem rycynowym dobrze oczyszcza skórę nie wysuszając jej, łagodzi wszelkie zaczerwienienia, skóra staje się gładka, miękka.

- jako krem pod oczy – stosuję od niedawna i dość nieregularnie, głównie na noc; zauważyłam,
że rozjaśnia nieco sińce pod oczami i nawilża skórę.


ciało:

- jako oliwka po kąpieli – działa idealnie:-) Nawilża i odżywia, szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy a jedynie bardzo delikatny film. Skóra jest po nim bardzo miękka i mieni się delikatnym zdrowym blaskiem.

- jako dodatek do balsamu  - tez bardzo dobrze się spisuje, balsam staje się treściwszy, lepiej nawilża i dobrze ujędrnia skórę.



Reasumując:  Miałam nadzieję, że moja skóra i włosy polubią ten olejek, ale efekty po jego zastosowaniu przerosły moje oczekiwania:-) Olej migdałowy to zdecydowanie jeden z moich olejowych faworytów;-) Jeśli nadal będzie się tak świetnie sprawdzał to pokocham go miłością dozgonną:-D Zdecydowanie polecam, choć należy pamiętać, że nie każdemu będzie on odpowiadał, np. bardzo suchą skórę może zbyt słabo nawilżać.

sobota, 16 lutego 2013

Mix inspiracji cz. 13

Dbając o włosy trzeba także pamiętać o tym, by zadbać o pozytywne nastawienie i odpowiednią motywację:-) Mnie najbardziej motywują zdjęcia przepięknych, ciemnych, długich i lśniących włosów
i takie też będą motywem przewodnim dzisiejszych inspiracji:-)

Widząc tak piękne włosy, zawsze mam ochotę nałożyć kolejną maskę na swoje włosy:-) Ostatnio także coraz częściej rozważam opcję przyciemnienia włosów i szczerze zazdroszczę posiadaczkom pięknych, bardzo ciemnych włosów z natury;-)
 
źródło:  http://styl.fm/

środa, 13 lutego 2013

Napój drożdżowy – efekty po miesiącu kuracji

Parę dni temu (dokładnie 9-tego lutego) minął pełny miesiąc mojej kuracji drożdżowej,
czas więc na małe podsumowanie:-)

Na początek podam kilka ważnych informacji dotyczących kuracji:


Dlaczego warto pić drożdże?

Drożdże zawierają cały zestaw witamin z grupy B oraz innych substancji mineralnych mających istotny wpływ na stan włosów, skóry i paznokci. Dzięki kuracji drożdżowej poprawia się stan skóry, paznokcie stają się mocne, a włosy będą odżywione, wzmocnione i przyspieszy się ich porost.


Przygotowanie napoju drożdżowego:

Drożdże piję codziennie rano. Przyrządzam je w bardzo prosty sposób: ¼ kostki drożdży piekarskich zalewam szklanką wrzącej wody (około 200ml), mieszam, aby drożdże całkiem się rozpuściły. Gdy napój przestygnie, jest gotowy do wypicia. Oczywiście można na koniec dodać do niego np. kostkę rosołową dla polepszenia smaku, jednak ja preferuję same drożdże bez żadnych dodatków.

Uwaga: Drożdże trzeba koniecznie zalać gorącą wodą lub mlekiem (o temperaturze wyższej niż 60oC), aby je zabić. Jeśli tego nie zrobimy, drożdże będą fermentować w układzie pokarmowym powodując duże problemy żołądkowe oraz pobierając z organizmu witaminy z grupy B.

Moje wrażenia:

Pijąc napój drożdżowy po raz pierwszy miałam duże opory spowodowane jego specyficznym zapachem. Jednak jak to zwykle bywa, najtrudniejszy był pierwszy łyk, potem już nie było tak źle;-) Bardzo szybko przyzwyczaiłam się do zapachu i smaku drożdży, a teraz zdecydowanie go lubię:-)

W kwestii nieprzyjemnych efektów ubocznych picia drożdży, które zaobserwowało wiele dziewczyn szczególnie na początku kuracji tj. wysyp niedoskonałości na twarzy czy problemy żołądkowe,
to ja na szczęście takowych u siebie nie zauważyłam.

Dzięki piciu drożdży dość szybko wzmocniły mi się paznokcie. Ponadto zauważyłam pojawienie się nowych włosków (tzw. baby hair) oraz przyspieszenie porostu włosów. Podczas miesięcznej kuracji włosy urosły mi o 3 cm, co jest w moim przypadku bardzo dobrym wynikiem, gdyż zwykle rosną mi około 1 cm na miesiąc. Przyspieszony porost włosów to także po części zasługa dodatkowych wspomagaczy: pokrzywy (którą piję od ponad dwóch miesięcy) oraz kozieradki (którą wcieram ponad miesiąc).

Jeśli chodzi o ograniczenie wypadania włosów, to niestety nie ma u mnie póki co w tym aspekcie specjalnej poprawy. Zmniejszenia przetłuszczania się włosów także nie zaobserwowałam.


Nie mniej jednak kurację drożdżową zamierzam kontynuować prawdopodobnie jeszcze przez dwa miesiące. Efekty wydają się być bardzo obiecujące, a dla mnie miesiąc kuracji to zdecydowanie zbyt krótki czas na to, aby zaobserwować pełne efekty kuracji.

Za miesiąc zrobię kolejne podsumowanie efektów picia drożdży:-) Jestem bardzo ciekawa czy efekty będą jeszcze lepsze niż teraz;-)

niedziela, 10 lutego 2013

Kozieradkowy patent na objętość włosów

Napar z nasion kozieradki wcieram w skórę głowy codziennie już od ponad miesiąca.
O efektach kuracji pisałam tutaj. Dziś chciałabym się z Wami podzielić sposobem na zwiększenie objętości włosów, który jest bardzo prosty i odkryłam go zupełnie przypadkiem.


Wcierając w skórę głowy kozieradkę można zauważyć, że nieco podnosi ona włosy u nasady.
Efekt jest jednak niestety minimalny (przynajmniej na moich włosach). Udało mi się jednak znaleźć sposób, na to, aby spotęgować działanie kozieradki.

Ponieważ ostatnio byłam trochę przeziębiona, to po nałożeniu naparu z kozieradki na włosy musiałam użyć suszarki, aby je wysuszyć. Gdy włosy były już suche, zauważyłam, że są uniesione u nasady,
a ich objętość była znacznie większa niż zwykle:-) Okazało się, że ciepło niejako aktywuje kozieradkę, która pod jego wpływem dodaje objętości moim włosom:-)


Jak uzyskuję zwiększoną objętość włosów z użyciem naparu z kozieradki:

1. Najpierw wcieram sporą ilość naparu z kozieradki w skórę głowy i włosy u nasady. Potem dodatkowo spryskuję naparem włosy do ok.10cm od nasady (włosy przed użyciem kozieradki powinny być suche).

2. Następnie dokładnie suszę włosy ciepłym nawiewem suszarki z głowa skierowaną ku dołowi.


Efekt: Włosy są fajnie odbite od nasady, ich objętość jest wyraźnie większa, dobrze się układają.


Myślę, że zwiększenie objętości włosów to bardzo pozytywny efekt uboczny kozieradkowej kuracji,
który dodatkowo motywuje mnie do kontynuowania wcierania naparu w skórę głowy przez następny miesiąc.

Niestety jednak trzeba pamiętać, że kozieradka ma specyficzny zapach, który może utrzymywać się
na włosach (pachnie jak przyprawa maggi). Dlatego też ja traktuję działanie stylizacyjne kozieradki bardziej jako dodatkowy plus stosowania tej wcierki, aniżeli jako powód, dla którego aplikuję kozieradkę na włosy;-)

czwartek, 7 lutego 2013

Kallos, Crema al Latte
- Mleczna odżywka kremowa do włosów

Opinia producenta: Dzięki proteinom pozyskanym z mleka, krem wspaniale nadaje się do każdego rodzaju włosów, pozostawiając je delikatne i odżywione. Doskonały dla zregenerowania włosów osłabionych przez rozjaśnianie, farbowanie oraz trwałą ondulację. Zastosowanie: nałożyć krem na umyte włosy i pozostawić przez chwilkę dla uzyskania lepszego efektu. Spłukać obficie wodą i nadać włosom pożądany kształt.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Dipamytoylethyl Hydroxyethylomonium Methosulfate, Parfum, Benzyl Alcohol, Citric Acid, PEG- 5 Cocomonium Methosulfate, Methylisothiazolinone, Sodium Glutamate, Hydrolized Milk Protein, Hydroxypropyltrimonium Hydrolized Casein, Methylchloroisothiazolinone, Sodium Cocoyl Glutamate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride.

Na początku składu emolient (nawilża i natłuszcza), antystatyk (zapobiega elektryzowaniu się włosów),  humektant (utrzymuje nawilżenie), zapach, regulator pH, pochodna glikolu polietylenowego, konserwanty, sub. o działaniu odżywczym, hydrolizowane proteiny mleczne (regenerują i odżywiają), hydrolizowane proteiny kazeiny (białka naturalnie występującego w mleku), sub. myjąca.

Skład wygląda nieźle, choć bez rewelacji. To po prostu odżywka, która ma ułatwiać rozczesywanie włosów, nawilżać i wygładzać oraz likwidować elektryzowanie się włosów.

*********
Opakowanie: Duże opakowanie jest niestety bardzo nieporęczne i niewygodne. W moim opakowaniu zakrętka jest słaba, nie trzyma odpowiednio. Być może trafiłam na jakiś felerny słoik.

Zapach: Dla mnie niestety nie jest przyjemny. Niby taki śmietankowo-budyniowy, ale chemiczny.
Na szczęście nie jest on zbyt mocny, a po nałożeniu na włosy staje się nawet ładny.

Konsystencja: Niezbyt gęsta, kremowa. Bardzo łatwo się ją nakłada na włosy.

Wydajność: Bardzo dobra. Wystarczy niewielka ilość odżywki, aby dobrze pokryć włosy.

Cena i dostępność: ok.10zł/250ml, 15-20zł/1000ml Dostępna jest tutaj

*********
Efekty: Po jej użyciu włosy są wyjątkowo łatwe do rozczesania i miłe w dotyku. Odżywka dobrze wygładza i nabłyszcza włosy, sprawia, że są sypkie i miękkie. Mogłaby jednak nieco bardziej nawilżać włosy.

Moim zdaniem wzbogacona półproduktami działa lepiej niż solo. Jej konsystencja sprawia, że odżywka jest świetną bazą do wszelkiego rodzaju masek własnej roboty. Szczerze mówiąc właśnie z taką nadzieją kupiłam od razu litrowe opakowanie:-) W tej roli jest niezastąpiona: bardzo dobrze łączy się
z wszelkiej maści półproduktami, zawsze tworzy jednolitą, łatwą do nałożenia i zmycia maskę.

Reasumując: Odżywka nie jest idealna, ale ma świetny stosunek ceny do jakości i ilości. Stosowana samodzielnie dość dobrze spisuje się jako odżywka, chociaż do zniszczonych włosów chyba będzie zbyt słaba. Za to w połączeniu z innymi składnikami zawsze działa tak, jak powinna;-)

poniedziałek, 4 lutego 2013

Dzika róża – koncentrat witaminowy;-)


Dzika róża jest niezwykle wartościową rośliną, choć dla większości ludzi jest to jedynie krzew ozdobny. Owoce dzikiej róży zawierają ponad trzydzieści razy więcej witaminy C niż cytryna, dziesięciokrotnie więcej niż czarna porzeczka i ponad sto razy więcej niż jabłko. Już 1-3 jej owoce w zupełności wystarczą
do pokrycia dziennego zapotrzebowania na tę witaminę. Naturalna witamina zawarta w owocach jest przy tym trzykrotnie bardziej skuteczna od witaminy syntetycznej w tabletkach. Ponadto znajdziemy w niej również witaminy E, K, P i z grupy B. Dodatkowo owoce dzikiej róży zawierają flawonoidy, beta-karoten, likopen, garbniki, kwas cytrynowy i jabłkowy, pektyny, wapń, magnez, żelazo, potas, fosfor,
a także olejek eteryczny.

Dlatego też dzika róża bardzo skutecznie wzmacnia organizm, wspomaga w walce z infekcjami, grypą czy innymi chorobami związanymi z obniżeniem odporności organizmu.

Pomaga także przy problemach z reumatyzmem, ponieważ działa wzmacniająco na stawy. Dodatkowo roślina ta wspomaga pracę wątroby, nerek i przewodu pokarmowego oraz łagodzi alergie.


Dzika róża świetnie sprawdza się także w kosmetyce, szczególnie w pielęgnacji skóry:  zapobiega powstawaniu pajączków, wzmacniając naczynia krwionośne, ponadto łagodzi podrażnienia, nawilża
i regeneruje skórę oraz ma działanie przeciwzapalne. Działa złuszczająco i rozjaśniająco.

Warto także wykorzystywać dziką różę w pielęgnacji włosów, ponieważ dodaje ona włosom elastyczności, wzmacnia ich strukturę, połysk i kolor. Ponadto ze względu na bogatą zawartość witamin
i minerałów, dzika róża wzmacnia także cebulki włosów.


Ja wykorzystuję dziką różę głównie w postaci naparu, który szczególnie w okresie jesienno-zimowo- wiosennym piję regularnie, co pozwala uniknąć przeziębień i szybciej uporać się z grypą i innymi infekcjami. Dziką różę w postaci herbatki można kupić w aptece

Ostatnio zaczęłam także wykorzystywać napar z dzikiej róży do płukania włosów

Dzięki niej włosy są bardziej błyszczące i elastyczne. Myślę, że dzika róża jest dobrą alternatywą
dla zakwaszającej płukanki z octem jabłkowym. Ponadto podkreśla ona kolor włosów, który z czasem staje się intensywniejszy.

Napar z dzikiej róży ma czerwono-fioletowy kolor  (szczególnie jeśli producent do herbatki dorzucił kwiaty hibiskusa, co jest bardzo często spotykane), jednak nie zauważyłam, żeby na moich włosach pojawił się czerwony lub kasztanowy odcień. Myślę jednak, że dziewczyny o jasnych włosach powinny uważać, szczególnie na dodatek hibiskusa, który może barwić włosy.

Mam w planach także wykorzystywanie dzikiej róży w pielęgnacji twarzy, ale na zrobienie maseczki
ze świeżych owoców dzikiej róży przyjdzie mi dość długo poczekać... aż do końca lata;-)


piątek, 1 lutego 2013

Dabur, Vatika, Olej kokosowy

Opinia producenta: Intensywnie działająca odżywka, która sprawi, że włosy staną się zdrowe i lśniące. Stosowany regularnie zapobiega łupieżowi, zwiększa ukrwienie głowy, stymuluje porost włosów
i zapobiega ich wypadaniu. Doskonały do nawilżania końcówek. Masaż skóry głowy przy użyciu olejku kokosowego uwalnia od stresu i napięć.


Skład: Coconut oil (Cocos nucifere oil), Neem (Azadirachta indica Leaf extract), Brahmi (Centella asiatica Plant extract), Fruit extracts of Amla, Bahera and Harar (extracts of emblica officinalis Terminalia belirica and Terminalia chebula), Kapur kachri (Hedychium spicatum rhizome extract), Henna (Lawsonia inermis leaf extrac), Milk (Lac), Rosemary oil (Rosmarinus officinalis oil), Lemon oil (Citrus limonum oil), TBHQ (T-butyl hydroquinone), Fragrance


Coconut oil olej kokosowy – nawilża, wzmacnia i regeneruje (więcej tutaj)
Neem - ekstrakt z liści miodli indyjskiej wzmacnia, regeneruje oraz łagodzi stany zapalne
Brahmi - wyciąg z wąkroty azjatyckiej wspomaga leczenie ran, wzmacnia skórę, pobudza wzrost włosów
Fruit extracts of Amla, Bahera and Harar - ekstrakt z owoców amli wzmacnia cebulki włosów, zapobiega ich wypadaniu, działa przeciwzapalnie
Kapur kachri - ekstrakt z korzenia lilii imbirowej działa antyseptycznie, przyspiesza porost włosów
Henna - 
ekstrakt z liści lawsonii bezbronnej nawilża, regeneruje włosy, pogrubia je i dodaje blasku
Milk mlekonawilża i wygładza włosy, zmniejsza ich elektryzowanie się
Rosemary oil olejek rozmarynowy - wzmacnia cebulki włosów, poprawia krążenie krwi, regeneruje, działa antysepetycznie 
Lemon oil olejek cytrynowy działa przeciwbakteryjnie, antyseptycznie i ujędrniająco
TBHQ (t-butyl hydroquinone) - zapach
Fragrance
– zapach


Opakowanie: Poręczne i mocne, z dość dużym otworem.

Zapach: Słodki, ciasteczkowo – kokosowy:-)

Konsystencja: Typowa dla oleju kokosowego: w temperaturze pokojowej jest stały, przed użyciem należy go podgrzać zanurzając buteleczkę w gorącej wodzie.

Wydajność: Bardzo dobra. Wystarczy niewielka ilość, aby pokryć włosy czy skórę.

Cena i dostępność: Kosztuje ok. 15zł/150ml  Do kupienia w sklepach internetowych (np. Magiczne Indie)


Efekty:

No moich niskoporowatych/średnioporowatych (jeszcze dokładnie nieokreślonych) włosach ten olejek sprawdza się świetnie:-) Włosy po jego użyciu są zawsze miękkie, błyszczące i wygładzone. 
Po dłuższym regularnym użytkowaniu można zaobserwować znaczną poprawę sprężystości, nawilżenia
i gładkości włosów.

Ponadto olejek stosowany na skórę głowy łagodzi podrażnienia (zdarza mi się, że czasem swędzi mnie skóra głowy; po użyciu tego olejku problem znika), przyspiesza porost włosów, zmniejsza wypadanie oraz wspomaga wzrost tzw. baby hair.

Olejek zwykle stosuję na trzy sposoby:

- na skalp – najczęściej w połączeniu z niewielką ilością oleju rycynowego, aby włosy rosły szybciej, mniej wypadały i wyrastały zdrowsze i mocniejsze – efekt był u mnie widoczny po ok. 2-3 tygodniach regularnego stosowania (co 2-gi dzień); olejek zostawiam na włosach na noc i rano zmywam;

- na całe włosy – wcześniej nakładałam olej na suche włosy, ale odkąd wypróbowałam nakładania
go na mocno wilgotne włosy (uprzednio spryskane sporą ilością mgiełki aloesowej lub samą wodą), zauważyłam, że działa o wiele lepiej:-) Samego olejku zużywam wtedy znacznie mniej, więc jest to zdecydowanie rozwiązanie bardziej ekonomiczne. Ponadto olejek łatwiej zmyć, a włosy są jeszcze lepiej nawilżone i gładsze. Po nałożeniu olejku owijam włosy folią i ręcznikiem. Zmywam po ok. 2h.

- w celu zabezpieczenia końców włosów – niewielką ilość olejku rozcieram w dłoniach
i rozprowadzam na wilgotnych końcówkach (po umyciu). Później dodatkowo nakładam serum silikonowe (ostatnio moim ulubionym jest jedwab CHI). Dzięki temu końcówki włosów się nie rozdwajają, są dobrze nawilżone, gładkie i zdrowe, co w przypadku bardzo długich włosów nie jest takie łatwe do osiągnięcia.


*********
Reasumując: Olejek ten szczególnie cenię za jego wielofunkcyjność i kompleksowe dbanie o włosy. Dzięki niemu włosy są zdrowe i błyszczące. Dużym plusem jest także fakt, że olejek ten nie obciąża
tak włosów jak inne i jest łatwy do zmycia.

W porównaniu z samym olejem kokosowym, Vatika działa lepiej na porost włosów i dba o zdrowie skóry głowy, dzięki czemu włosy rosną mocne i zdrowe. Poza tym Vatika nadaje włosom lepszy połysk niż sam olej kokosowy.

Olejek jest naprawdę warty wypróbowania, jednak pamiętać należy, że najlepiej sprawdza się
na włosach niskoporowatych (wysokoporowate zwykle są po jego użyciu napuszone).  

Miałyście ten olejek? Jak się u Was sprawdził?:-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...