niedziela, 8 maja 2016

Acne derm – czyli o tym, jak opanowałam trądzik:-)

Jakieś pół roku temu wspominałam na blogu, że dopadł mnie problem trądziku, choć nastolatką już nie jestem (o dziwo, gdy miałam naście lat, cerę miałam bardzo ładną). W zasadzie nie wiem, co było przyczyną jego powstania (być może stres). Teraz na szczęście problem ten mam już prawie całkowicie za sobą i jest to zdecydowanie zasługa kwasu azelainowego, który jest głównym składnikiem aktywnym kremu Acne derm. Dlatego też dzisiaj chciałabym Wam nieco o nim opowiedzieć, bo jeśli podobnie, jak ja borykacie się z trądzikiem, to zdecydowanie warto się nim zainteresować. Byście przekonały się, że działanie tego kremu to nie tylko moje puste słowa, do relacji postanowiłam dołączyć zdjęcia mojej cery przed stosowaniem Acne dermu i po trzymiesięcznej kuracji.



Z jakim rodzajem trądziku miałam problem?

Moją zmorą był prawdopodobnie trądzik zaskórnikowy. Na nosie i policzkach miałam dużo tzw. czarnych kropek, czyli zaskórników otwartych, a na policzkach mnóstwo zaskórników zamkniętych. Wyglądało to okropnie i niestety pod wpływem stresu sama tylko pogarszałam stan mojej cery przez ciągłe „majstrowanie przy twarzy”. Poczytałam jednak trochę i okazało się, że remedium na moje kłopoty może okazać się właśnie kwas azelainowy.


Jak działa kwas azelainowy?

Kwas azelainowy działa przede wszystkim silnie antybakteryjnie, przeciwzaskórnikowo, przeciwzapalnie, redukuje przebarwienia, zmniejsza przetłuszczanie się skóry, pozytywnie wpływa także na cery naczyniowe.

Więcej na temat kwasu azelainowego przeczytacie w moim zdaniem świetnym opracowaniu autorstwa Mademoiselleeve (tutaj). Tam też znajdziecie listę produktów bazujących na kwasie azelainowym.


Moja kuracja kremem Acne derm

Kurację rozpoczęłam około połowy grudnia i zakończyłam ją z końcem marca. Stosowałam więc Acne derm przez niecałe 4 miesiące. W tym czasie zużyłam 4 tubki kremu (w ostatnim miesiącu krem stosowałam dwa razy dziennie).

Przyznam, że stosowanie tego kremu nie należy do przyjemnych. Podczas aplikacji miałam dziwne wrażenie, jakbym smarowała twarz klejem (typu Vicol). Ponadto krem ten silnie matowi i nawet nieco podsusza skórę (mam cerę raczej mieszaną – tłustą na nosie i brodzie, suchą na czole i policzkach). Mat, który pozostawia po sobie Acne derm jest naprawdę konkretny – od razu widać, na które partie twarzy krem był aplikowany. Tylko raz nałożyłam na niego makijaż, co okazało się bardzo nietrafionym pomysłem, dlatego najczęściej stosowałam Acne derm na noc.

Przez pierwszy miesiąc kuracji efekty nie były powalające, problem trądziku nawet nieco się nasilił. Pomimo niedogodności w użytkowaniu, zacisnęłam zęby i postanowiłam kontynuować kurację, ponieważ wiedziałam, że kwas azelainowy potrzebuje nawet kilku miesięcy, by pokazać na co go stać;-) Gdy porównałam zdjęcia swojej twarzy sprzed kuracji i potem, po trzech miesiącach, byłam w szoku:-) Moja twarz zmieniła się nie do poznania – problem zaskórników zamkniętych praktycznie przestał dla mnie istnieć, buzia stała się jaśniejsza, poprawił się także koloryt skóry:-) Niestety Acne derm niespecjalnie dał radę zaskórnikom zamkniętym. Po prawie czterech miesiącach z ulgą odstawiłam Acne derm (jego stosowanie stało się już dla mnie naprawdę uciążliwe). Teraz stosuję serum korygujące z Bielendy. I oczywiście kremy z wysokim filtrem co rano. Cera nadal prezentuje się całkiem nieźle, tylko z zaskórnikami otwartymi muszę się jeszcze rozprawić:-)


Fotorelacja - grudzień:




Fotorelacja - marzec:


Tak czy siak, zdecydowanie polecam Wam produkty z kwasem azelainowym, jeśli macie problem z trądzikiem (podobno produkty w postaci żelowej są znacznie bardziej komfortowe w użytkowaniu). Dobrze jest jednak uzbroić się w cierpliwość podczas kuracji.

*********

PS. Przyznam się bez bicia, że w ostatnim tygodniu zaniedbałam bloga:-( Nie było to celowe, ale wierzcie mi, mam teraz taką rewolucję życiową, że naprawdę nie mam na nic czasu. Postaram się jednak póki co zamieszczać na blogu chociaż dwa wpisy w tygodniu.


11 komentarzy:

  1. bardzo ładne efekty, ja zastanawiam się nad kuracją atredermu ale raczej w okresie jesiennym ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega efekt daje ten krem. Na pewno muszę kupić go mojej młodszej siostrze :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne efekty :) Ja bardzo płakałam jak w pewnym momencie był problem z jego dostępnością...Ale jak wrócił to jest u mnie w kosmetyczne zawsze :) Stosuję przynajmniej raz w tygodniu i to pomaga mi utrzymać twarz w ryzach jak nie mogę sobie pozwolić na mocniejsze złuszczanie ze względu na porę roku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poluje na niego od tygodnia ale nigdzie go nie ma :( nawet w internecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie też zerknęłam i jak widać znów jest problem z jego dostępnością. Jednak jakiś czas temu też tak było, a potem wrócił, także jest nadzieja, że i tym razem będzie podobnie:-)

      Usuń
  5. Używałam swego czasu :) Ładne efekty daje, a nie jest tak inwazyjny, jak niektóre preparaty z kwasami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam ten krem. Trochę pomógł na pewno, ale niestety zostały mi przebarwienia potrądzikowe...

    OdpowiedzUsuń
  7. Również miałam okazję korzystać z tego kremu ale tylko pare razy. :) Zbyt krótko by móc jakąś ciekawą opinię wystawić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś używałam go i jego zamiennik Skinoren dość długo i mi niestety nie pomógł. Ostatnio znowu wróciłam do Skinorenu, bo myślałam że po przerwie od mocniejszych preparatów zadziała lepiej, ale znów brak większych efektów :(

    OdpowiedzUsuń
  9. To doskonały dowód na to, że aby osiągnąć efekt nie należy się poddawać! :)
    Gratuluję, bo Twoja cera teraz wygląda o niebo lepiej.

    Pozdrawiam, PGrudzień .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-) No właśnie głównie w tym celu powstał ten wpis, by udowodnić dziewczynom, że cierpliwość popłaca:-)

      Również pozdrawiam:-)

      Usuń

Dziękuję za każdy dodany komentarz:-)
Anonimowych użytkowników proszę o podpisywanie się w komentarzu.
Komentarze uznane przeze mnie za obraźliwe lub będące reklamą będą usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...