Ubiegły miesiąc zleciał mi w
tak ekspresowym tempie, że aż po prostu sama nie wierzę;-) Ani się obejrzę, a
tu już czas na kolejną aktualizację. Notoryczny brak czasu niestety specjalnie
w tym nie pomaga:-( Nadal jednak mam nadzieję, że uda mi się w końcu lepiej zorganizować i częściej na
własnym blogu gościć:-)
W październiku o moje włosy nie dbałam jakoś szczególnie - niestety plany swoje, a ja swoje… Nie sięgałam regularnie po żadną wcierkę, o olejowaniu i o maseczkach właściwie prawie zapomniałam:-/ W efekcie moje włosy rosły w całkowicie przeciętnym tempie – 1 cm/miesiąc. Ostatnio nieco pocieniowałam końce włosów (co właściwie chyba nie było najlepszym pomysłem…), obecna długość moich włosów to podobnie jak ostatnio 71 cm.
Moje włosy na długości
pomimo tej pielęgnacyjnej stagnacji nie ucierpiały jakoś szczególnie, wręcz
przeciwnie – ich stan się nawet nieco poprawił – są całkiem nieźle nawilżone, względnie
elastyczne i błyszczące, końce się nie rozdwajają. Całkiem prawdopodobne, że
jest to zasługa małej zmiany w moim pielęgnacyjnym podejściu – ostatnio bardziej
stawiam na proteiny (po odżywki proteinowe sięgam najczęściej co drugie mycie –
w tej chwili najbardziej lubię Baleę profersjonalną
z keratyną oraz Nivea long repair).
W kwestii szamponów obecnie
najczęściej stosuję: szampon Balea volume z
marakują (dobrze myje, nie wysusza włosów, a pozostawia je lekkimi i
dodatkowo pięknie owocowo pachnie) oraz Vianek
odżywczy (którego ostatnio recenzowałam). Końce włosów nadal
zabezpieczam serum silikonowym Marion
(terrmoochronnym).
Ostatnio moim pielęgnacyjnym
odkryciem stał się żel złuszczający do skóry głowy z mocznikiem Cerkogel 30. Jest to o tyle wygodny produkt, że
wystarczy go tylko wetrzeć w skórę głowy, a działa równie dobrze, jak o wiele bardziej
czaso- i pracochłonny peeling mechaniczny:-) Nie stosuję go zbyt często, ale
uważam, że jest naprawdę świetny:-)
Moje włosy znów zaczynają zachowywać się jak kameleon - w zależności od światła ich kolor potrafi mocno się różnić. |
Ostatnio niestety
zauważyłam, że włosy zaczynają mi wypadać w większej niż zwykle ilości, w
związku z czym postanowiłam się zmobilizować i ułożyć w miarę sensowny (i w
miarę realny) plan pilęgnacji na listopad ukierunkowany przede wszystkim na ten
problem. Sam plan postaram się Wam przedstawić wkrótce (jeszcze nie jest w
pełni opracowany). Jak zwykle w takich sytuacjach, mój plan pielęgnacji włosów
będzie sprowadzał się do suplementów diety, wcierek i maseczek. Zapowiada się
ciekawie, pod warunkiem, że wreszcie się porządnie zmobilizuję:-)
Piękne masz włosy <3 takie błyszczące i zdyscyplinowane i takie gładkie <3 piękna tafla zawsze o takiej będę marzyła :-)
OdpowiedzUsuńŚliczne włosy:) Czekam na plan pielęgnacji, może się zainspiruję, bo mi też ostatnio włosy lecą:/
OdpowiedzUsuńDziękuję:-)
OdpowiedzUsuńZawsze chciałam mieć takie długie włosy ale nigdy nie umiałam przetrzymać momentu gdy wydawało mi się, że w ogóle nie rosną. Podziwiam wytrwałość i pielęgnację.
OdpowiedzUsuń