sobota, 13 kwietnia 2013

Napój drożdżowy – efekty po trzech miesiącach kuracji

Moja kuracja napojem drożdżowym dobiegła końca;-) Minęły już trzy miesiące codziennego picia drożdży, dlatego czas zrobić sobie przerwę.

Zainteresowanych poprzednimi podsumowaniami mojej kuracji odsyłam do pierwszej i drugiej części. Znajdziecie tam także szczegóły dotyczące przyrządzania napoju i wiele ważnych informacji.


Efekty po 3 miesiącach kuracji:

Muszę przyznać, że najlepsze efekty picia drożdży udaje się zaobserwować po pierwszym miesiącu (przynajmniej
tak było w moim przypadku). Wtedy to nastąpił przyspieszony wzrost włosów i wysyp tzw. baby hair.

Uważam jednak, że kolejne dwa miesiące wcale nie były stracone: szybkość przyrostu włosów utrzymuje się
na tym samym poziomie, czyli 2cm/miesiąc.

Nowe włoski, które wyrosły mi już po pierwszym miesiącu teraz są już całkiem długie, mają prawie 5cm i dumnie sterczą mi dookoła głowy;-)

Jeśli chodzi o ograniczenie wypadania włosów i ewentualne zmniejszenie się ich przetłuszczania to jeśli w ogóle coś
się zmieniło to raczej są to symboliczne wyniki.

Plusem także jest fakt, że moja cera wygląda coraz lepiej, choć nie miałam z nią bardzo poważnych problemów,
ot po prostu gdzieniegdzie wyskakiwały mi krostki, które niestety dość długo się goiły. Poprawa stanu cery
to z pewnością duża zasługa drożdży, choć w ostatnim miesiącu przyczyniła się do tego stanu także skrzypokrzywa.

*********

Nie wiem, czy po miesiącu przerwy powrócę do picia drożdży, ale jest to całkiem prawdopodobne, ponieważ jestem zadowolona z efektów;-)

czwartek, 11 kwietnia 2013

Olejek z drzewa herbacianego –
remedium na problemy skóry głowy


Zdrowie włosów zależy od zdrowia skóry głowy – tak twierdzą Azjaci i ja się z tym stwierdzeniem zgadzam. Jeśli mamy problemy skórne (łupież, nadmierna produkcja sebum, przesuszenie itp.) cebulki włosów nie są odpowiednio zaopatrzone w składniki odżywcze, włosy stają się słabe, cienkie i zaczynają wypadać. Warto więc zadbać
o nienaganny stan skóry głowy, aby włosy mogły rosnąć mocne i piękne.

W przypadku wszelakich problemów ze skórą głowy z pomocą przychodzi nam olejek z drzewa herbacianego,
którego pozytywny wpływ na zdrowie skóry jest nieoceniony.


Olejek z drzewa herbacianego stymuluje krążenie krwi w skórze głowy, działa silnie anty-zapalnie, antybakteryjnie, anty-wirusowo i przeciwgrzybicznie. Przeciwdziała łupieżowi, zmniejsza suchość skóry, reguluje produkcję sebum, odświeża i koi podrażnienia.


Olejek zwykle stosuję na 3 sposoby:

- jako dodatek do olejowania włosów – najczęściej łączę olej rycynowy z migdałowym i do takiej mieszanki dodaję kilka kropel olejku z drzewa herbacianego. Całość trzymam na głowie min. 1 godz., po tym czasie myję włosy szamponem.

Dzięki takiemu odżywianiu włosy są bardzo miękkie, błyszczące i elastyczne. Skóra głowy jest ukojona, nawilżona
i odświeżona.


- jako dodatek do szamponu – do porcji szamponu dodaję 2-3 krople olejku z drzewa herbacianego. Taki szampon dobrze jest pozostawić na skórze głowy przez 3-5 minut, po czym dokładnie spłukać.

Doskonale odświeża i dba o zdrowie skóry głowy.
Przy regularnym stosowaniu przez okres przynajmniej miesiąca olejek ten pomaga zlikwidować problem łupieżu.


- w formie płukanki – do kubka wody (300ml) dodaję 2 krople olejku z drzewa herbacianego i łyżeczkę mleka (dzięki niemu olejek łączy się z wodą).

Włosy dzięki takiej płukance są puszyste, miękkie, ładnie pachną i dłużej zachowują świeżość.


Naturalne olejki eteryczne są dostępne tutaj.

Zainteresowanych właściwościami i działaniem innych olejków eterycznych odsyłam do wcześniejszych postów.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Skrzypokrzywa – podsumowanie miesiąca kuracji

Jako że właśnie mija miesiąc odkąd codziennie raczę się napojem z połączenia skrzypu polnego i pokrzywy,
czas na małe podsumowanie. O samym napoju i jego właściwościach możecie poczytać tutaj.


Skrzypokrzywę piję codziennie rano, w ciągu całego miesiąca opuściłam dwa dni.
Jako że pokrzywę pijam regularnie z małymi przerwami od kilku lat to kurację skrzypokrzywą traktuję bardziej jako wzmocnienie działania samej pokrzywy. Zdecydowałam się jednak zastąpić napar z pokrzywy w torebkach naparem
z gotowanego skrzypu i parzonej pokrzywy, ponieważ skrzyp zawiera duże ilości krzemionki wzmacniającej włosy
i kuracja powinna przynieść lepsze rezultaty.


Efekty po 1 miesiącu kuracji:

Najbardziej zależy mi na ograniczeniu wypadania włosów, ale póki co wydaje mi się, że w tej kwestii widać niewielką poprawę, ale cieszy mnie fakt, że jednak jakaś różnica już jest widoczna. Na lepsze efekty liczę w przyszłych miesiącach, ponieważ takie kuracje działają najintensywniej właśnie po 2-3 miesiącach.

W kwestii przyrostu włosów to utrzymuje mi się on na stałym poziomie, czyli 2cm/miesiąc.

Zauważyłam jednak wzmocnienie paznokci i poprawę wyglądu cery – wszelakich niespodzianek wyskakuje mi mniej
i ogólnie skóra lepiej wygląda.

Żadnych nieprzyjemnych efektów ubocznych nie zauważyłam, choć wcześniej trochę się ich obawiałam,
gdyż słyszałam, że niektóre osoby źle tolerują skrzyp i mogą mieć problemy żołądkowe. Ponadto nie miałam
też problemów z oczyszczaniem się cery i wysypem.


Co prawda po pierwszym miesiącu efekty nie są w moim przypadku jakieś imponujące, to jednak zamierzam kontynuować kuracje i liczę na lepsze rezultaty za miesiąc;-)

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Bomba odżywcza dla włosów - czyli maseczka domowej roboty

Wiosna już prawie za pasem, warto więc odżywić i wzmocnić nasze włosy, które przez kilka ostatnich miesięcy były skrywane pod czapką i narażone na mrozy. Ponieważ właśnie w okresie wiosennym często borykamy się z problemem nadmiernego wypadania włosów to jest to bardzo dobry czas na wszelakie kuracje wzmacniające. Starajmy się więc dobrze odżywiać i wspomagać włosy od wewnątrz np. pijąc napar z pokrzywy (lub skrzypokrzywę) czy zażywając dodatkowe suplementy. Warto też sięgnąć po wcierki do skóry głowy, które dodatkowo wspomogą wzrost włosów
i pomogą zahamować ich wypadanie. Ja postanowiłam wiosenną pielęgnację włosów wzbogacić dodatkowo
o intensywnie odżywczą maseczkę domowej roboty, która nie tylko poprawia stan włosów, ale także wzmacnia ich cebulki.


Składniki:

3 żółtka
1,5 łyżki oleju kokosowego
1,5 łyżki oleju migdałowego
1 łyżeczka oleju rycynowego
3 łyżki miodu
1 łyżka soku z cytryny

Maseczkę nakładałam na suche włosy, ale wydaje mi się, że znacznie lepszym sposobem byłoby nakładanie jej
na wilgotne włosy (niestety miód bardzo skleja suche włosy, co utrudnia aplikację, ale w przypadku mokrych włosów tego problemu nie powinno być).
Mieszankę trzymałam na głowie pod foliowym czepkiem i ręcznikiem przez godzinę. Po upływie tego czasu, włosy umyłam szamponem i na moment nałożyłam odżywkę.


Dlaczego wybrałam właśnie takie składniki?

Olej migdałowy - zawiera głównie kwasy: oleinowy (60-70%) i linolowy (20-30%), sporo witamin: A, B1, B2, B6, D, E i składników mineralnych.
Olej migdałowy bardzo dobrze sprawdza się w pielęgnacji włosów matowych, suchych i zniszczonych.
Dzięki niemu odzyskają witalność i blask. Polecany jest szczególnie dla włosów średnioporowatych, choć i u innych typów może się bardzo dobrze sprawdzić.

Olej kokosowy - zawiera dużą ilość nasyconych kwasów tłuszczowych (ok. 90%), w tym: około 44% kwasu laurynowego, do 18% kwasu mirystynowego, 11% kwasu palmitynowego, od 5 do 11% kwasu kaprylowego,
od 4 do 9% kwasu kaprynowego, 6% kwasu stearynowego, około 7% kwasu oleinowego, 2% kwasu linolowego
i od 0,5 do 1,5% kwasu kapronowego. Zawiera witaminy B1, B2, B3, B6, C, E, kwas foliowy, a także potas, wapń, magnez, żelazo, fosfor i cynk.
Olej kokosowy polecany jest szczególnie do pielęgnacji włosów. Nakładany na włosy doskonale je pielęgnuje, zapewnia ich odbudowę i ochronę oraz usuwa łupież. Jest idealny dla osób, które mają suche, zniszczone włosy, ze skłonnością do rozdwojonych końcówek.

Olej rycynowy - wykazuje wysokie powinowactwo do keratyny – głównego budulca włosów. Wzmacnia włosy, zmniejsza ich wypadanie, nabłyszcza, regeneruje i chroni je przed niszczącym działaniem czynników zewnętrznych.

Żółtko - to przede wszystkim źródło protein, czyli budulca włosów. Zawiera witaminy A i E, D, PP
oraz witaminy z grupy B (m.in. kwas foliowy), jest też cennym źródłem łatwo przyswajalnego żelaza, wapnia, cynku, potasu, fosforu, magnezu oraz sodu. W żółtku znajdują się także spore ilości nienasyconych kwasów tłuszczowych.

Miód - zawiera witaminy z grupy B, a także witaminy A, C i K oraz ok. 30 składników mineralnych. Najważniejsze z nich to żelazo, mangan, kobalt i magnez. Szczególnie cenne jest żelazo - przywraca połysk, nawilża regeneruje, wygładza.

Cytryna - wygładza włosy, dodaje blasku i wzmacnia ich elastyczność. Zawiera witaminy A, B1, B2, B3
oraz spore ilości witaminy C.

Olej migdałowy i kokosowy to jedne z najlepszych olei dla moich włosów, dlatego właśnie je dodałam do maseczki,
ale jeśli ktoś ma włosy wysokoporowate to lepiej mógłby się sprawdzić olej lniany czy z pestek winogron. Jeśli chodzi
o olej kokosowy to ja użyłam Vatiki, bo taki akurat miałam pod ręką, ale równie dobrze sprawdziłby się czysty olej kokosowy.

Efekty:

Włosy są po tej maseczce bardzo miękkie, sypkie, gładkie i dobrze się układają.
Do tego pięknie błyszczą i są dobrze nawilżone oraz łatwe do rozczesania.

Efekt na tyle mi się spodobał, że zrobiłam trochę zdjęć moich włosów po użyciu tej maseczki:



Zdecydowanie muszę częściej wykonywać taką maseczkę, np. raz w tygodniu. Zastanawiam się także nad dodaniem
do tej maseczki owocu awokado albo siemienia lnianego. Gdy wypróbuję nowe kombinacje to na pewno zdam Wam relację z rezultatów;-)