środa, 28 października 2015

Koloryzacja moich włosów henną Khadi® ciemny brąz (w pudełku)

Ziołowe mieszanki koloryzujące włosy na kolor ciemnego brązu stosuję mniej więcej od trzech miesięcy. Parę dni temu farbowałam moje włosy po raz piąty. Jak wiecie do tej pory stosowałam wyłącznie farby Khadi w puszkach, ostatnio w końcu przyszedł czas na pierwsze zastosowanie mieszanki Khadi w pudełku. O tym, dlaczego te dwie mieszanki ziołowe traktuję jako osobne produkty, pisałam tutaj. Dzisiejszy wpis poświęcony będzie w całości hennie Khadi® ciemny brąz którą można kupić jedynie w kartonikach. Porównania obu mieszanek możecie się spodziewać w poniedziałek (chcę jeszcze przez kilka myć przyjrzeć się kwestii wypłukiwania koloru z moich włosów).



Od producenta:

Ziołowa farba do koloryzacji włosów, która nadaje włosom odcień ciemnego, czekoladowego brązu o chłodnej tonacji. Po farbowaniu włosy są wyraźnie odżywione, wzmocnione i przepięknie lśnią, zwłaszcza w słońcu.

Ziołowe farby Khadi nie zawierają konserwantów, wzmacniaczy koloru, utleniaczy ani chemikaliów. Nie zawierają sztucznych barwników lub zapachów. Wszystkie składniki są absolutnie naturalne. Wszystkie ziołowe farby Khadi® posiadają certyfikat BDIH, dzięki któremu możesz mieć pewność, że produkty są najwyższej jakości i spełniają surowe wymogi stawiane kosmetykom naturalnym.


Skład:

Indigofera Tinctoria (Indigo), Lawsonia Inermis (Henna), Emblica Officinalis (Amla), Eclipta Alba (Bhringaraj), Azadirachta Indica (Neem).


W skład mieszanki wchodzą same zioła i to nie tylko o działaniu koloryzującym, ale pielęgnującym włosy.

Indygo – naturalny barwnik z indygowca barwiańskiego, wzmacnia i odżywia włosy.
Henna – barwnik roślinny produkowany z liści i pędów lawsonii, wzmacnia, odżywia i pogrubia włosy.
Amla – zapewnia włosom połysk, przyspiesza wzrost, zapobiega siwieniu, zawiera witaminę C, przyciemnia i ochładza kolor włosów.
Bhringaraj – zapobiega siwieniu włosów oraz przyspiesza ich wzrost.
Neem – wzmacnia strukturę włosów, oczyszcza skórę głowy, zapobiega łupieżowi.

**********



Opakowanie: Całkiem estetyczne pudełko, podobnej wielkości, jak opakowania wielu farb drogeryjnych. W pudełku znajdziemy: dobrze zapakowaną mieszankę ziołową (w nieprzeźroczystą folię), foliowy czepek i rękawiczki oraz instrukcję użycia (oryginalną w czterech językach oraz polskie tłumaczenie). O ile do foliowego czepka nie mam zastrzeżeń (jest dość porządny), o tyle rękawiczki są bardzo słabe i lepiej dokupić takie gumowe z apteki.

Zapach: Jak to farba ziołowa, mieszanka Khadi nie pachnie przepięknie, ale i tak jest to aromat o niebo lepszy niż farby z amoniakiem;-) Zapach mieszanki jest typowo ziołowy, przypomina trochę popiół. Zapach nie jest intensywny i ja nawet go lubię. Jako, że sama często sięgam po różne zioła to błotnista zielona papka mi nie straszna;-)

Konsystencja: W paczuszce otrzymujemy drobno zmielony ziołowy proszek o jasnozielonym kolorze. Po wymieszaniu farby z wodą otrzymujemy gładką papkę o konsystencji gęstej śmietany.

Wydajność: O dziwo, na moje włosy wystarczyła jedna paczka farby (100 g). Na włosy grube a podobnej długości na pewno będzie trzeba zużyć więcej mieszanki. Dla mnie wydajność idealna:-)

Cena i dostępność: 28-35zł/100 g Mieszankę kupowałam w sklepie Iwos.pl (gdzie kosztuje 28 zł) i bardzo go polecam – sklep ma bardzo konkurencyjne ceny, świetną obsługę i oferuje sporo rabatów:-)


Przygotowanie mieszanki


Zgodnie z zaleceniami producenta mieszankę ziołową zalałam ciepłą wodą (ok. 50°C). Wodę dodawałam powoli, cały czas mieszając i kontrolując konsystencję farby na bieżąco. Uzyskana papka ma mieć konsystencję gęstej śmietany (wg. mnie najlepiej takiej 18%). Moje włosy nie reagują na hennę specjalnym przesuszeniem, dlatego nie czuję potrzeby dodawania innych rzeczy do mieszanki koloryzującej. Można jednak sięgnąć np. po żel z siemienia lnianego, by zneutralizować nieco wysuszające działanie henny na włosach.



Przed nałożeniem henny na włosy, trzeba je umyć najlepiej szamponem oczyszczającym (ja zawsze w tym celu sięgam po szampony Barwy). Aplikacja ziołowej papki nie należy do najłatwiejszych, dlatego ja zawsze korzystam z pomocy drugiej osoby. Ważne, by papka dobrze pokryła całe włosy. Po nałożeniu farby owinęłam głowę folią spożywczą, która sprawdza się w tym celu lepiej niż czepek (on przyda mi się do masek) i ubrałam jeszcze ciepłą wełnianą czapkę (sprawdza się lepiej niż ręcznik). Po 3 godzinach zmyłam hennę z włosów ciepłą wodą. Ważne by płukać włosy tak długo, aż spływająca woda będzie całkowicie czysta. Potem dajemy hennie czas, by się utleniła na włosach, w tym celu po zmyciu papki nie nakładamy żadnej odżywki itp., włosy możemy umyć szamponem dopiero po 48 h. W tym czasie kolor może ściemnieć i uzyskać intensywniejszy odcień.



Efekty koloryzacji i moje wrażenia

Na początku stosowania farb ziołowych, kolor wypłukiwał się z moich włosów bardzo szybko. Przypomnę tylko, że hennę stosowałam na włosy niefarbowane żadną chemią. Włosy od początku dość dobrze łapały kolor, ale to dlatego, że do mieszanki dodawałam soli (ma ułatwić farbowanie włosów opornych – niskoporowatych), a papkę trzymałam nawet po 5 godzin na włosach. Kolor zawsze mi się zmywał dość szybko, ale nie całkowicie (po pierwszym farbowaniu pozostał prawie taki, jak mój naturalny tyle, że „żywszy”). Z każdym farbowaniem jednak kolor stawał się coraz trwalszy, konkretną zmianę zauważyłam po trzecim farbowaniu – co w przypadku tej mieszanki jest jakby uzasadnione, ponieważ w swoim składzie zawiera ona przewagę indygo, a indygo to barwnik wnikający we włosy słabiej niż henna i może wypłukiwać się szybciej i może nie porywać włosów pełnym kolorem za pierwszym razem.

Przy ostatnich koloryzacjach ograniczyłam czas trzymania mieszanki do 3h - jest on wystarczający, by kolor trzymał się dobrze. Dłuższe trzymanie mieszanki nie daje już w moim przypadku lepszych efektów, a po upływie trzech godzin jestem już na tyle zmęczona (zaczyna boleć mnie głowa – nie ze względu na zapach mieszanki, ale na jej ciężar). 

Włosy przed farbowaniem (z lewej bez lampy, z prawej z lampą):



Henna Khadi® ciemny brąz koloryzuje włosy równomiernie (o ile oczywiście prawidłowo nałożymy pastę na całe włosy) i daje piękny naturalnie wyglądający, wielowymiarowy kolor. Otrzymany kolor to faktycznie taka prawdziwa gorzka czekolada (ciemny brąz z delikatnymi czerwonymi/bordowymi tonami), w końcu najlepsze kakao ma właśnie taką bardziej bordową barwę. Te czerwonawe tony są szczególnie widoczne w słońcu i kolor staje się niesamowicie intensywny. Kolor zachowuje się podobnie, jak przy włosach naturalnych – bywa, że zmienia się dość radykalnie w zależności od oświetlenia. O ile wcześniej nieco przeszkadzał mi ten odcień wpadający w mahoń, o tyle teraz go bardzo polubiłam i zdecydowanie zamierzam dalej koloryzować włosy w ten sposób:-)

Włosy po farbowaniu  (z lewej bez lampy, z prawej z lampą):



Ze strony skalpu nie zauważyłam żadnych problemów pomimo iż indygo może powodować podrażnienia. Ogólnie skóra głowy ma się dobrze, włosy wcale nie wypadają (gdy parę lat temu stosowałam farby drogeryjne włosy zawsze leciały mi w bardzo dużej ilości po farbowaniu).

Farba ziołowa nie jest tak agresywna, jak farby drogeryjne, dlatego ja akceptuję fakt, że henna wolniej osadza się na włosach (na początku zachowuje się trochę jak szamponetka, potem kolor staje się trwały) i gorzej łapie odrosty – gdy się dobrze przyjrzymy, można zauważyć jaśniejsze odrosty, ale różnica nie jest duża i przechodzi płynnie. Warto pamiętać, że efekty uzyskane za pomocą henny są bardzo zależne od wyjściowego koloru włosów i ich kondycji (moje włosy były w kolorze jasnego brązu, stąd jaśniejsze odrosty).

Włosy pierwszego dnia po farbowaniu
(światło było dziwne, ale zdjęcie mniej więcej oddaje rzeczywisty kolor).

W kwestii wypłukiwania się koloru z włosów to odnośnie tej konkretnej mieszanki Khadi® z pudełka nie mogę się jeszcze dokładnie wypowiedzieć, bo myłam włosy dopiero dwa razy. Póki co zachowuje się bardzo podobnie, do tej mieszanki, którą stosowałam wcześniej – na początku kolor wychodzi bardzo ciemny, po pierwszym myciu woda spływa niebieska, po kolejnym już dużo jaśniejsza. Zazwyczaj po pierwszym myciu włosów szamponem tak naprawdę widzę, jaki kolor mam na włosach. Kolor trochę jaśnieje, zmywa się równomiernie, ale nadal pozostaje intensywny, nie daje rudych tonów, odrosty są słabo widoczne (ciężko jest uchwycić tutaj dokładną linię odrostów, jak w przypadku farb chemicznych). Khadi® ciemny brąz faktycznie daje chłodny odcień włosom (włosy odbijają białe światło, a nie żółte/ciepłe).


Kondycję włosów farbowanych henną oceniam tylko na plus – włosy są bardzo błyszczące, gładkie i zdrowo wyglądające.

19 komentarzy:

  1. Właśnie jutro bede nakładać hennę i strasznie się boję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja własnie zakupiłam moja pierwsza henne bo już siwki mi wychodza a mam 26 lat buuuuu mam nadzieje ze tez będe zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  3. Prezentują się pięknie :)
    Ja dziś w pracy pod światło zauważyłam, że mi się porobiły jakieś brązowawo - rudawe refleksy ;)
    Czas na hennowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardziej podobał mi się kolor przed farbowaniem ale czekam na zdjęcia po wypłukaniu się farby :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładny kolor Ci wyszedł :) Ja na razie się pilnuje i nie chcę farbować włosów a walczę dzielnie :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz racje, włosy wyglądają na bardzo błyszczące...

    OdpowiedzUsuń
  7. Tylko czekam aż odhoduję całkowicie naturalne włosy, zapuszczę je do łokci i będę bawić się z henną :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki Twojemu opisowi jestem pewna, że chcę się pofarbować tym właśnie kolorem :) Po moich "puszkowych" doświadczeniach, myślałam, że już nie spróbuję, ale u Ciebie efekt wyszedł dokładnie taki, jakiego oczekiwałam! <3
    Jestem tylko bardzo ciekawa, jak szybko będzie się wypłukiwał :)

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja dzisiaj kupiłam khadi z amlą i jatrophą ;D Stacjonarnie zapłaciłam za hennę 36 zł a dzień wcześniej chciałam zamówić ją z tej samej strony, którą polecasz. Cenowo wyszłoby mi tak samo ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie mam blisko siebie żadnego sklepu stacjonarnego z henną, dlatego zawsze kupuję przez Internet i to kilka sztuk na raz, mi się takie zakupy opłacają:-)

      Usuń
  10. kolorek wyszedł fajnie, choć przed farbowaniem również mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. błyszczą się, bo zdjęcie zrobiła z lampą...

      Usuń
  12. Twoje wlosy są naprawde imponujące - pod każdym względem i kolorem. :D

    od siebie chciałabym tylko ostrzec.. używałam czarnej khadi (kartonikowej). Chcialam zobaczyć się w tym kolorze a jeśli do tego moje wlosy miały sie odżywic a kolor bezbolesnie wypłukać - to ja w to wchodzę. Użyłam jej 2 razy. Z dwumiesięczną przerwą. Niesamowicie się wgryzła w moje naturalki. Kolor się nie wypłukiwał z włosów tylko z czarnego robił się zgnity zielony... Nie używałam żadnych utleniaczy ani nic. Sam z siebie zaczął się robić zielony. Henny nie udało mi się wypłukać w żaden sposób. Straciłam 20cm włosów... Nie wiem dlaczego moje włosy tak zareagowały..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-)

      Ta zieleń na włosach może być wynikiem utleniającej się miedzi (obecnej w wodzie). Pomóc mógłby np. kwas mlekowy (w szamponie) czy ocet jabłkowy (w płukance).

      Może to być także kwestia typowo kolorystyczna - włosy w kolorze jasnego brązu/blondu potraktowane od razu henną Khadi w kolorze czarnym mogą zyskać odcień zielony:
      żółty kolor+niebieski (indygo przeważa w mieszance Khadi w kolorze czarnym) = zielony

      Usuń
    2. Uh.. Szkoda, że nie wiedziałam tego 1,5roku -i 20cm - temu. Mogłam od razu przyleciec tu z płaczem. xD

      Usuń
    3. Sięgnij po jakąś sensowną wcierkę (np. Jantar) i przeprowadź kurację drożdżową+picie pokrzywy, a te 20 cm szybko odrosną;-)

      Usuń
  13. Hej, jak masz jeszcze w domu hennę, to koniecznie zrób z niej roślinną farbkę do brwi, czyli makijaż i trwałą koloryzację w jednym. Wykonana według przepisu na moim blogu, farbka jest trwała (nie psuje się przez ponad pół roku w tem. pokojowej) i zastępuje codzienny makijaż brwi (barwi skórę i włoski). Pozwoliła mi też całkowicie zrezygnować z ,,chemicznego hennowania" u kosmetyczki, od której często wychodziłam z wręcz komicznym efektem. Teraz mam codziennie ładnie podkreślone i pogrubione brwi.
    A gdybyś miała u siebie naturalną, czerwoną hennę lub hennę z jatrophą, to mogłabyś zrobić roślinną farbkę do ust, inaczej-szminkę w płynie.
    Roślinna Kosmetyka Kolorowa jest w sumie najtańszą, najzdrowszą i najwygodniejszą w aplikacji formą naturalnej kosmetyki, a przy tym dowolnie można korygować odcienie kolorów.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej a na takie włosy za pas ale niezbyt grube starczy jedno opakowanie? I czy po hennie nie można nic nałożyć na włosy, żadne serum ani odżywka w sprayu?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy dodany komentarz:-)
Anonimowych użytkowników proszę o podpisywanie się w komentarzu.
Komentarze uznane przeze mnie za obraźliwe lub będące reklamą będą usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...