Czerwiec był dla mnie miesiącem
zwariowanym;-) Całe mnóstwo spraw nawarstwiło mi się w jednym czasie tak, że
nawet bloga zmuszona byłam na trochę opuścić. Mimo natłoku zajęć udało mi się w
tak zwanym między czasie zadbać nieco o włosy:-) Co prawda nie był to żaden
szał, ale mimo to jestem całkiem zadowolona:-)
Ostatnio moje włosy rosną w
stałym tempie – jakieś 1,5-2 cm na miesiąc. Przyrost lepszy niż standardowy to
głównie zasługa poprawy diety – na stałe wprowadziłam do mojego codziennego
jadłospisu green smothie, czyli koktajle z warzywami liściastymi (szpinak,
jarmuż, seler naciowy, nać pietruszki itp.), owocami i tzw. superfoods (spirulina,
pyłek pszczeli, siemię lniane, nasiona chia etc.). Ale o tym postaram się Wam
napisać bardziej szczegółowo innym razem:-)



