środa, 26 sierpnia 2015

Kallos, Blueberry – Rewitalizująca maska do włosów

Od producenta:  Kallos Hair Mask Blueberry to rewitalizująca maska do włosów z ekstraktem z czarnej jagody i olejem avokado. Dzięki zawartości wysokiej koncentracji antyoksydantów, składników mineralnych i witamin natychmiast rewitalizuje suche, zniszczone i poddane obróbce chemicznej włosy. Aktywny składnik czystego oleju avokado dogłębnie odżywia włókna włosów oraz skórę głowy. Przy regularnym stosowaniu włosy stają się zdrowsze, elastyczne i promiennie lśniące.
 
 

Skład
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Persea Gratissima Oil, Parfum, Vaccinium Myrtillus Extract, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCl, Maltrodextrin Sodium Starch, Octenylsuccinate Silica, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone

W składzie znajdziemy: emolienty, antystatyk, olej z awokado, zapach, ekstrakt z borówki czarnej (jagody), regulator pH, silikony (zmywalne delikatnym szamponem), humektant, witamina B3, witamina B5, witamina C, witamina E, witamina B6, skrobia (?), konserwanty.

 

 
*********

Opakowanie: Duży, nieporęczny słoik (1000 ml) z dość cienkiego plastiku i ze zbyt płytką zakrętką. Najlepiej przekładać maskę do mniejszego słoika po innej masce 250 ml.

Zapach: Bynajmniej nie jagodowy, niestety. Kremowy, dość intensywny, trochę podobny do odżywek Nivea.

Konsystencja: Całkiem gęsta.

Wydajność: Jeśli wziąć pod uwagę duże opakowanie, które akurat mam w posiadaniu to uważam, że jej wydajność jest nieziemska, tym bardziej, że używam jej na zmianę z innymi odżywkami/maskami;-)

Cena i dostępność:  ok. 11 zł/1000 ml  Dostępna np. w hurtowniach fryzjerskich, zamawiałam przez Internet.
 

Moje wrażenia

Ta maska do mój drugi Kallos. Pierwszym był oczywiście słynny Kallos Latte. O ile z tamtej maski nie byłam zbytnio zadowolona (działała przyzwoicie, ale daleko jej było do ideału), o tyle Kallos Blueberry zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Kupiłam go ze względu na dobry skład, wiele dobrych opinii oraz dlatego, że chciałam mieć jakąś maskę do tuningowania:-) Nie zawiodłam się:-)
Maskę stosuję najczęściej jako standardową odżywkę po myciu włosów na ok. 10 minut lub przed myciem - w metodzie OMO (odżywka – mycie - odżywka), gdy moje włosy są bardziej suche niż zwykle. W obu tych formach sprawdza się bardzo dobrze.
Maska bardzo dobrze wygładza i dociąża włosy (ale ich nie obciąża). Łatwo się ją rozprowadza na włosach, nie spływa, jest kremowa. Po jej zastosowaniu włosy są miękkie, błyszczące i elastyczne, nie sączkują się i pozostają sypkie. Oczywiście włosy i tak poza tą maską będą potrzebowały bardziej treściwego odżywienia, szczególnie te zniszczone i bardzo suche, ale i tak w moim odczuciu jest to świetna maska. Na koniec wspomnę tylko, że kręconowłose dziewczyny chwalą ją także za podkreślenie skrętu.

Podsumowując: Maska jest jak najbardziej godna wypróbowania, tym bardziej, że w parze z duża ilością i niską ceną idzie dobra jakość. Rzadko kupuję takie ilości masek do włosów, ponieważ ciągle używam czegoś innego i nie myję włosów codziennie, a wielki Kallos to trochę „never-ending story”… Nie mniej jednak zachęcona maską Blueberry, po wstępnym przeglądzie składów innych masek Kallosa postanowiłam następnym razem sięgnąć po którąś z tych: Omega (z olejkiem makadamia), Color (z olejem lnianym), Aloe (nawilżająca) lub Banana (z oliwą z oliwek). Miałyście którąś z tych masek? Jak się sprawdzały?
 

25 komentarzy:

  1. kusi mnie ta maska, widziałam mnóstwo pozytywnych opinii. Ostatnio skończyłam bananową wersję, więc może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię tą maskę, ale czasami bardzo rozprostowywuje moje włosy aż za bardzo

    OdpowiedzUsuń
  3. bananowa maska tej firmy zupełnie się u mnie nie sprawdziła, zwykła, przeciętna...szkoda kasy! Ale tą jestem bardzo zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja mam Algae i też jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam bananową i jest całkiem fajna😊 a jagodowa jest na mojej długiej liście kosmetyków do wypróbowania 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Blueberry i Banana to moje ulubieńce :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam Banana, a jak wykoncze to lece po tę wersję :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie testuję banana i tak średnio jestem zadowolona.Może jak skończę to wypróbuję tą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam bananowa i najlepszy jest w niej zapach. Sama działa średnio. Jest lekka i moich wysokoporowatych włosów nie dociąża, mało nawilża i tylko lekko wygładza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bananowa mnie zachęca głównie ze względu na zapach właśnie:-) Jeśli chodzi o skład to raczej jest z tych przez mnie wymienionych najsłabsza.

      Usuń
  10. U mnie wszystkie maski Kallos, jakie miałam sprawdziły się :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Poluję na tę maskę, ale ta pojemność mnie przeraża ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Omega jest świetna, ale na moich włosach działa tylko gdy przytrzymam ją dłużej niż 30 minut. Po tym czasie włosy są sypkie i mięciutkie. Niestety przez 10-15 minut u mnie nic nie robi z włosami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię:-) Dobrze wiedzieć, bo jestem niemal pewna, że właśnie ta wersja będzie moją następną (ze względu na skład i dostępność).

      Usuń
  13. jestem w trakcie jej testowania, póki co polubiłam się z nią :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tez mialam Latte, a takze Placenta, niedawno Kallos Keratin bardzo fajnie sie u mnie spisywal, obecnie mam Hair Botox ale jeszcze sie za niego nie wzielam ;) za to czaje sie wlasnie na Blueberry i Aloe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zastanawiałam nad Keratin, ale moje włosy na ogół nie przepadają za proteinami. Aloe jest na mojej wishliście;-)

      Usuń
  15. Polecam Kallos Hair Pro-Tox. Włosy mniej się puszą i są bardzo śliskie w dotyku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Tej nie widziałam nigdzie wcześniej:-) Wygooglowałam ją i muszę przyznać, że ma bardzo ładny i treściwy skład. Kolejna na wishliście...

      Usuń
  16. Ooooo! Podoba mi się! Chyba trzeba będzie kupić małe opakowanko... Znajdę w Hebe, czy tylko przez neta?
    Ja używałam Kallosa Silk i Color, obie recenzje na moim blogu, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Hebe są różne Kallosy, ale tego nie widziałam. W wolnej chwili zajrzę:-)

      Usuń
  17. Mam ten sam problem, ze często zmieniam maski i wydaje mi sie ze ilości tych z kallosa najbardziej polecane są salonom ;) osobiście lubię ta z jedwabiem (chyba rozowa).
    Zapraszam na mojego bloga takze o włosach http://kempt-hair.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  18. Też ją dzisiaj kupiłam ale narazie skusiłam się tylko na mały "słoik" by móc ją poprostu wypróbować. O moich wrażeniach z tą maską możesz przeczytać tutaj :)
    myhairrepair.blogspot.com/ a ja tymczasem obserwuję i pozdrawiam . :)

    OdpowiedzUsuń
  19. u mnie rowniez sprawdza sie najlepiej Kallos Blue berry, nie ma lepszej póki co. Wypróbowalam jeszcze kallos banana, jednak ta maska nie wykazuje tak dobrego działania jak kallos blueberry. pozdrawiam

    wlosomaniaczka-agata.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy dodany komentarz:-)
Anonimowych użytkowników proszę o podpisywanie się w komentarzu.
Komentarze uznane przeze mnie za obraźliwe lub będące reklamą będą usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...