Kilkukrotnie już przeprowadzałam kuracje wzmacniające moje włosy, wśród których wyróżniała się wcierka z czarnej rzepy - np. lotion Seboradin
Niger czy wcierka z czarnej rzepy Joanna. A ponieważ u mnie za każdym razem sprawdzały
się świetnie, to od dłuższego czasu kusiła mnie zupełnie naturalna kuracja
sokiem z czarnej rzepy.
Czarna rzepa - gdzie ją kupić?
Warto kupować takie warzywa, jak czarna rzepa, bo cena za kg nie jest wysoka (wynosi ok. 5 zł), a jest bardzo wartościowe. Czarną rzepę można czasem spotkać na lokalnym targu, w sezonie późnojesiennym. Niestety w mojej okolicy nie ma szans na kupno tego warzywa w sklepach czy na targu, dlatego musiałam ją zasadzić sama. Nareszcie urosła odpowiednia i mogę oficjalnie ogłosić, że moją kurację sokiem z czarnej
rzepy uważam za rozpoczętą:-)
Właściwości, jakie ma wcierka z czarnej rzepy
Czarna rzepa – to
bomba składników witaminowych i mineralnych; zawiera
potas, wapń, magnez, fluor, żelazo, cynk, mangan, siarkę, sód, fosfor.
Ponadto jest doskonałym źródłem witamin z grupy B
oraz witaminy C, P i A. Zawiera także aktywne
enzymy, fitoncydy działające bakteriobójczo i białka.
Czarna rzepa na włosy działa wzmacniająco, ogranicza ich wypadanie, stymuluje porost, zmniejsza przetłuszczanie się skóry głowy i likwiduje łupież.
Przygotowanie
wcierki z czarnej rzepy
Jedno średniej wielkości
warzywo myję, obieram i kroję na mniejsze kawałki. Następnie przeciskam rzepę
przez sokowirówkę – uzyskuję około 150 ml soku. Sok rozlewam do dwóch buteleczek
po kuracji z Joanny (ma idealny aplikator). Jedną buteleczkę z sokiem wkładam
do zamrażalnika (mrożenie to bardzo dobry sposób na przechowanie soku z rzepy
tak, aby nie czuć było jej zapachu, ale by zachowała swoje wyjątkowe
właściwości). Do drugiej buteleczki dodaję 10 ml spirytusu i 10 ml wody
destylowanej. Alkohol pełni tu podwójną rolę: konserwantu i promotora przejścia
– rozszerza naczynia krwionośne i ułatwia przenikanie substancji aktywnych do
cebulek włosów. Wcierkę można przechowywać w lodówce do tygodnia.
Wrażenia
po pierwszym zastosowaniu
Po nałożeniu wcierki na
skórę głowy czuć delikatne mrowienie, które staje
się nieco bardziej intensywne, gdy dodatkowo wykonuję kilkuminutowy masaż skóry
głowy. Ale to nic groźnego, wręcz przeciwnie – skóra głowy jest lepiej ukrwiona, dzięki czemu komórki są dotlenione i więcej
substancji odżywczych trafia do cebulek włosów. Nie mniej jednak, jeśli mamy wrażliwą skórę głowy, to warto pamiętać, że właśnie takie czarna rzepa ma skutki uboczne i przed rozpoczęciem kuracji wykonać próbę uczuleniową. Warto przy tym wspomnieć, że szampon z czarnej rzepy nie będzie miał takiego działania, jak świeży sok.
Wcierkę
aplikuję na skórę głowy na dwie godziny prze myciem włosów. Włosy myję
normalnie – jeden raz zupełnie wystarcza.
Chciałabym zaznaczyć, że
zapach czarnej rzepy jest praktycznie identyczny jak zapach rzodkiewki (w końcu
to ten sam gatunek). Na początku nie jest nieprzyjemny, później robi się
ostrzejszy i trochę podobny do cebuli. Po nałożeniu na włosy zapach jest
wyczuwalny, ale po ich umyciu już nie. Podobno przy dużej wilgotności powietrza
zapach bardziej czuć na włosach, ale ja póki co tego nie zauważyłam. Ogólnie rzecz
ujmując naprawdę spodziewałam się, że będzie o wiele gorzej biorąc pod uwagę
opinie o intensywnym zapachu rzepy, jakie można znaleźć w Internecie. Jak się
okazuje nie taki diabeł straszny jak go malują;-)
Wcierka z czarnej rzepy - kiedy efekty?
Kurację
planuję przeprowadzić przynajmniej przez miesiąc stosując sok z czarnej rzepy
codziennie lub czasem co drugi dzień. Wcierka z czarnej rzepy ma opinie bardzo pozytywne i ja również liczę na ciekawe efekty.
Chciałabym, aby dzięki tej
kuracji włosów wypadało mi jeszcze mniej niż teraz. Problem nadmiernego
wypadania włosów opuścił mnie co prawda już jakiś czas temu, ale nadal zależy
mi na zagęszczeniu czupryny i chciałabym by moje włosy przetrwały okres
jesienny bez zwiększonego wypadania.
Za jakiś czas oczywiście dam
Wam znać jak się sprawy mają;-)