Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje włosy. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 stycznia 2016

Moje włosy w roku 2015

Dziś czas na coroczną aktualizację, czyli podsumowanie mojej pielęgnacji włosów w zeszłym roku. Na początku 2015 roku zrobiłam listę moich noworocznych włosowych postanowień (klik) – dziś postaram się rozliczyć z realizacji moich zeszłorocznych planów:-)


Fotorelacja:


grudzień 2015                                grudzień 2014


Moje włosy w liczbach:
  • Włosy urosły mi łącznie ok. 20 cm, rosły więc średnio ok. 1,7 cm miesięcznie.
  • Łącznie ścięłam 16 cm włosów.
  • W grudniu 2014 długość moich włosów wynosiła 74 cm, teraz wynosi 78 cm.

piątek, 31 lipca 2015

Aktualizacja włosów – Lipiec

Po dość bogatym w różnorodną pielęgnację czerwcu przyszedł czas na podsumowanie skromniejszego lipca:-) W lipcu na moich włosach działo się mniej niż w czerwcu, ale to bynajmniej nie znaczy, że nie działo się nic ciekawego:-)
 

W tym miesiącu nie podcinałam włosów wcale, planuję małe cięcie wykonać lada dzień. Obecnie moje włosy mają długość 81,5 cm, w ostatnim miesiącu przybyło ich 1,5 cm.

W lipcu skromniejsza była przede wszystkim pielęgnacja moich włosów. Kosmetyki, które stosowałam ograniczyłam do minimum. W obliczu całkiem pokaźnych zakupów kosmetyczno-włosowych, jakie udało mi się niedawno zrobić, byłam zmuszona wykończyć niektóre kosmetyki, by w szafce zrobić trochę miejsca na inne:-)

niedziela, 4 stycznia 2015

Noworoczne włosowe postanowienia:-)

Nie wiem jak Wy, ale ja ostatnio bardzo polubiłam tworzenie corocznych podsumowań i planów noworocznych:-) Na podsumowanie zeszłego roku przyjdzie jeszcze czas, dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moje włosowe plany na rok 2015:-)

Poniższą listę stworzyłam głównie z dwóch powodów: ponieważ lubię stawiać sobie wyzwania oraz po to, by lepiej zmotywować się do dbania o włosy przez cały rok.
Mam też cichą nadzieję, że choć niektóre z Was podchwycą pomysł i także wyznaczą swoje włosowe cele:-) Jeśli takowe macie i chciałybyście się nimi podzielić to ja chętnie poczytam o nich w komentarzach:-)


niedziela, 30 czerwca 2013

Aktualizacja włosów - Czerwiec

Dziś czas na comiesięczną relację z obecnej pielęgnacji moich włosów:-) Aktualizacja jest co prawda nieco spóźniona, ale postaram się nadrobić zaległości;-)

Fotorelacja:

czerwiec                                                          maj
Zdjęcie z  czerwca robione było w plenerze - dlatego włosy są jaśniejsze (lepiej oddaje ich rzeczywisty kolor) i nieco rozwiane.

W ostatnim miesiącu włosy urosły mi o 1,5 cm, tak więc obecnie długość moich włosów wynosi 70 cm. Podcięcie końcówek odkładam na kolejny miesiąc - ich obecny stan nie budzi moich zastrzeżeń, dlatego pozwalam moim włosom po prostu sobie rosnąć;-)



Po sporej przerwie powracam do wzmożonego "wspomagania" włosów:

- znów piję napój drożdżowy (dokładnie od dwóch tygodni) - liczę przede wszystkim na przyspieszenie porostu włosów i być może na pojawienie się tzw. baby hair
- od paru dni popijam także napar z pokrzywy - po zawieszeniu kuracji skrzypokrzywą miałam sporą przerwę także od samej pokrzywy
- od ponad dwóch tygodni stosuję wcierkę: Kurację z czarną rzepą z Joanny - mam nadzieję, że dzięki niej podobnie jak w przypadku wcześniejszej kuracji, pojawią się nowe włoski
- ostatnio także wprowadziłam do pielęgnacji stosowanie toniku na bazie octu jabłkowego - ocet jabłkowy rozcieńczam z wodą w proporcji 1:3 i taki roztwór wcieram w skórę głowy na pół godziny przed myciem włosów. Ocet jabłkowy to prawdziwa skarbnica witamin, które odżywiają cebulki włosów. 



Muszę przyznać, że stosowane przez ostatnie miesiące metody na wzmocnienie włosów (przede wszystkim Vitapil i olejek Sesa) spowodowały u mnie znaczne ograniczenie wypadania włosów,
co niezmiernie mnie cieszy;-)
Ogólny stan moich włosów także mnie zadowala, choć oczywiście okresie letnim muszę zwracać większą niż zwykle uwagę na odpowiednie nawilżanie i odżywianie włosów. 



Produkty, po które w ubiegłym miesiącu sięgałam najczęściej:


Szampony:
- Love Me Green - ekologiczny szampon, którego po prostu uwielbiam - delikatny dla mojej skóry
a jednocześnie dobrze oczyszczający (recenzja tutaj)
- Barwa, Czarna rzepa - dobrze oczyszcza i ma bardzo prosty skład

Wcierka:
- Kuracja Rzepa Joanny - kolejne podejście do tej wcierki - mam nadzieję, że i tym razem świetnie się sprawdzi;-) (brak na zdjęciu, recenzja tutaj)

Odżywianie:
- Odżywka Garnier z olejkiem z awokado i masłem karite – moja najukochańsza odżywka:-) Jest bardzo treściwa, doskonale nawilża, wygładza i nabłyszcza moje włosy. Recenzja tutaj.
- Spray do włosów 12 Wonders – recenzja tutaj
- Love Me Green, Odżywka wzmacniająca – recenzja tutaj
- Odżywka Isana z olejekiem babassu – tak, wciąż ją mam;-) 
- Serum z olejkiem arganowym – uwielbiam;-) Recenzja tutaj

Produkty dodatkowe:
- Olejki eteryczne: cedrowy i z drzewa herbacianego – ciągle je stosuję jako dodatki do szamponu
i olejowania włosów– wzmacniają włosy i dbają o zdrowie skóry głowy
- Oleje: migdałowy (recenzja), Sesa, Vatika, rycynowy -  moje włosy bardzo je lubią, dlatego te olejki są stale obecne w mojej pielęgnacji włosów;-)
- Woda różana – sprawia, że włosy pięknie pachną;-) Wkrótce o niej napiszę;-)
- Olejek Love Me Green – nadaje się nie tylko do masażu i pielęgnacji skóry, dobrze sprawdza się także
na włosach;-) Recenzja pojawi się wkrótce.

piątek, 28 września 2012

Jak się wyspać, nie niszcząc przy tym włosów?


Kiedyś nie przykładałam wielkiej wagi do tego, jak „śpią” moje włosy. Zwykle kładłam się spać z włosami rozpuszczonymi. Uznawałam wtedy, że włosy rozpuszczone mają się lepiej podczas snu niż związane. Ponad to stawiałam na wygodę – gumka we włosach po prostu mnie uwierała, co skutecznie zaburzało spokojny sen. Spałam więc wygodnie, ale do czasu. Im włosy stawały się dłuższe, tym było gorzej.
Nie raz zdarzyło mi się przycisnąć włosy plecami, a gdy przewracałam się na drugi bok, pojawiał się ból. W efekcie nie mogłam się wyspać, a dodatkowo musiałam się borykać z problemem suchych
i rozdwajających się końcówek. Postanowiłam coś z tym zrobić i wtedy odkryłam
fryzurę idealną do spania: luźny koczek na czubku głowy;-)

Jak to wygląda?
Najpierw rozczesuję włosy pochylając głowę i zbieram je na samym czubku, potem skręcam
w ślimak/koczek. Na koniec owijam go szeroką gumką do włosów (czasem nawet dwiema). Całość wygląda podobnie, jak na zdjęciu Ashley Green (powyżej), tylko ona po prostu wygląda w tej fryzurze lepiej ode mnie:-)

W takim „upięciu” kładę się spać – włosy się nie niszczą, nic mnie nie uwiera i mogę spać spokojnie;-)

Co ciekawe nawet moje z natury proste włosy, dzięki takiemu zabiegowi rano potrafią się ciekawie pofalować i zyskać nieco na objętości, co widać na zdjęciu poniżej:

 
Osobiście dostrzegam same plusy takiego upięcia i chyba już zawsze będę tak związywać włosy
na noc. Tym z Was, które jeszcze go nie znają, szczerze polecam wypróbować:-)

Na koniec jeszcze wspomnę, że oprócz samego wiązania włosów na noc, ważna jest także pościel,
w której śpimy. Włosom przede wszystkim szkodzi tarcie, dlatego najlepiej zadbać, by pościel była śliska – jedwabna czy satynowa lub chociaż satynowo-bawełniana. Skutecznie zmniejszy to tarcie,
a więc włosy nie będą się niszczyć, a i jakość snu będzie lepsza:-)


niedziela, 23 września 2012

Aktualizacja włosów – Wrzesień


Dziś mija równo miesiąc od założenia mojego bloga, czas więc na włosową aktualizację.
Na początek zdjęcia porównawcze:

 sierpień                                                  wrzesień

Niestety moje włosy ze względu na to, że są koloru brązowego, różnie wychodzą na zdjęciach… Jak widać wiele zależy
od światła i niestety niewiele mogę na to poradzić.

Co się zmieniło?
Na zdjęciach słabo to widać, ale włosy urosły mi jakieś 2cm, co w moim przypadku jest niezłym wynikiem (dawniej przybywało ich najwyżej 1cm na miesiąc). Czego to zasługa? Wydaje mi się,
że w dużej mierze picia pokrzywy. Choć nie tylko. Na ogół przy regularnym piciu pokrzywy, włosy rosły
mi jakieś 1,5cm miesięcznie, dlatego myślę, że dodatkowy przyrost to zasługa Vitapilu. Łykam go już 2,5 miesiąca. O ile pierwsze efekty zaobserwowałam dopiero niedawno, o tyle muszę przyznać, że działa
na pewno na szybszy porost włosów i na paznokcie – nie mogę się nadziwić jakie są mocne:-)
Już po pokrzywie znacząco poprawił się ich stan, ale Vitapil sprawił, że są naprawdę mocne i mogę
je nawet zapuścić 5mm poza opuszki palców, a i tak się nie zadzierają i nie łamią:-) Co do likwidacji wypadania włosów, to szczerze mówiąc póki co nie bardzo wiem, czy są efekty. Wolałabym dokończyć Vitapil i wtedy ocenić jego działanie. Tak więc za jakieś 1,5 miesiąca możecie się spodziewać pełnej recenzji:-) Może i długo czekam, ale ja uważam, że zarówno suplementy diety jak i wszelkie zmiany nawyków żywieniowych, mogą przynieść efekty, ale dopiero po min. 3 miesiącach. Łykanie tabletek tego typu tylko przez miesiąc – dwa wg. mnie jest pozbawione sensu.
Dodatkowo od 2 tyg. łykam ZMA (cynk + magnez +Wit. B6). Jak dla mnie o wiele za krótko,
by obiektywnie ocenić działanie.

Jeśli chodzi o wcierki, to ostatni miesiąc upłynął mi raczej pod znakiem odpoczynku od tego typu produktów. Wcześniej stosowałam wodę brzozową, kurację wzmacniającą z rzepy Joanny i Jantar. Teraz powoli wracam do kuracji Joanny.

Odnośnie typowej pielęgnacji, czyli mycia i odżywiania włosów, to myślę, że dość dokładnie opisałam
tutaj. Z tym, że pełny Wrześniowy Plan Pielęgnacji rozpoczęłam 10-go września. Wcześniej moja pielęgnacja wyglądała podobnie, nie licząc olejowania, od którego miałam trochę przerwy i metody OMO, po którą wcześniej sięgałam dość nieregularnie.


Lista produktów, których używałam w ostatnim miesiącu:



Szampony:
- Bambi, Szampon dla dzieci
- Babydream
- Joanna, Naturia, Pokrzywa i zielona herbata
- Catzy, Healing shampoo
- Malwa, Czarna rzepa
- Barwa, Tataro – chmielowy (brak na zdjęciu)


Odżywki ze spłukiwaniem:
- Isana z olejkiem babassu
- Garnier, z awokado i masłem karité
-Joanna, Z apteczki babuni, balsam nawilżająco - regenerujący (brak na zdjęciu)


Odżywki bez spłukiwania:
- Ziaja, Czarna rzepa (brak na zdjęciu)
- Joanna, Naturia pokrzywa (brak na zdjęciu)


Maski:
- domowej roboty (przepis tutaj)
- Stapiz regenerująca
- LaStrada mleczna


Oleje:
- Babydream oliwka dla dzieci
- Vatika, Olej kokosowy
- Olej rycynowy


Na końcówki Biovax, Serum A+E






Szczerze mówiąc trochę ciężko było mi zrobić ten wpis, ponieważ moja pielęgnacja w ostatnim miesiącu była niejako podzielona na dwa etapy: przed Wrześniowym Planem Pielęgnacji i po nim.
Mam nadzieję jednak, że post nie jest zbyt chaotyczny i dacie radę się w nim połapać:-)
Co do innych efektów na włosach typu: większe nawilżenie, nowe baby hair itp., to spodziewam się takowe zaobserwować w ciągu następnego miesiąca – dopiero niedawno wprowadziłam na nowo olejowanie włosów, wcierki i maski, więc na efekty jest trochę za wcześnie. Mam jednak nadzieję,
że następna aktualizacja włosów będzie efektowniejsza:-)

niedziela, 9 września 2012

Francuska plecionka

W ramach minimalizacji mojej włosowej nudy, o której pisałam tutaj, odkryłam ostatnio fryzurę wszystkim pewnie doskonale znaną – warkocz francuski. Piszę, że odkryłam, gdyż dla mnie to zupełna nowość. Warkocz dobierany nigdy nie gościł na mojej głowie, nawet w dzieciństwie. Gdy inne dziewczynki często nosiły taki warkocz, moje włosy ograniczały się niestety jedynie do końskiego ogona i zwykłego warkocza. 

Ostatnio jednak postanowiłam wypróbować ten warkocz i co więcej zrobić go sama:-) Co prawda ręce niemiłosiernie bolą, podczas tworzenia takiego warkocza, zwłaszcza, gdy włosy są tak długie jak moje. Ale wg. mnie warto się chwilę pomęczyć;-) 

Efekt bardzo mi się podoba, chociaż wiadomo, że idealny nie będzie – w końcu robiąc sobie taki warkocz samemu, nie da się zobaczyć, czy wszystko „idzie jak powinno”:-)

Dla mnie najważniejsze jest to, że warkocz francuski daje niesamowitą wygodę - żadne kosmyki
nie opadają na twarz, włosów nie trzeba co chwilę poprawiać. Dlatego też jestem pewna, że często będę go nosić:-)

wtorek, 4 września 2012

To mnie kręci:-)
czyli moje włosy w wersji falowanej


Od czasu kiedy ogarnęło mnie włosomaniactwo prawie całkowicie zapomniałam o stylizacji.
Na ogół moje układanie włosów ograniczało się do przeczesania ich (moje włosy z natury są proste, więc prostownicy nie wymagają) albo do związania włosów w kucyk.
Ostatnio jednak doszłam do wniosku, że zaczyna mnie pochłaniać włosowa nuda…
A przecież włosy także nudy nie lubią:-) Przedziałek ciągle w tym samym miejscu powoduje, że cebulki włosów wzdłuż jego linii słabną. Wiązanie włosów w kucyk i ciągłe uciskanie ich gumką w jednym punkcie, po pewnym czasie może doprowadzić do ich łamania się na tej wysokości.

Dlatego postanowiłam zaprowadzić nowy porządek na mojej głowie;-) Na początek zdecydowałam się włosy zakręcić. Nie pamiętam już kiedy ostatnio miałam pofalowane włosy i obawiałam się marnego efektu końcowego. Zaryzykowałam jednak i wieczorem mokre włosy nawinęłam na papiloty i położyłam się spać. Trzeba przyznać, że spanie w takim „ekwipunku” jest strasznie niewygodne, dlatego następnym razem dobrze się zastanowię, zanim znów zdecyduję się zakręcić włosy w ten sposób:-) Rano rozwinęłam papiloty i z zaskoczeniem stwierdziłam, że nie jest aż tak źle:-) Co prawda loki wyszły dość chaotyczne – jedne grubsze, inne cieńsze, niektóre mocno zakręcone, a inne ledwie falowane.
Nie mniej jednak uważam efekt za ciekawy:-) Z resztą oceńcie same:-)