Dziś
mija równo miesiąc od założenia mojego bloga, czas więc na włosową
aktualizację.
Na
początek zdjęcia porównawcze:
sierpień wrzesień
Niestety
moje włosy ze względu na to, że są koloru brązowego, różnie wychodzą na
zdjęciach… Jak widać wiele zależy
od światła i niestety niewiele mogę na to
poradzić.
Co się zmieniło?
Na
zdjęciach słabo to widać, ale włosy urosły mi
jakieś 2cm, co w moim przypadku jest niezłym wynikiem (dawniej
przybywało ich najwyżej 1cm na miesiąc). Czego to zasługa? Wydaje mi się,
że w
dużej mierze picia pokrzywy. Choć nie tylko.
Na ogół przy regularnym piciu pokrzywy, włosy rosły
mi jakieś 1,5cm
miesięcznie, dlatego myślę, że dodatkowy przyrost to zasługa
Vitapilu. Łykam go już 2,5 miesiąca. O ile pierwsze efekty zaobserwowałam
dopiero niedawno, o tyle muszę przyznać, że działa
na pewno na szybszy porost
włosów i na paznokcie – nie mogę się nadziwić jakie są mocne:-)
Już po
pokrzywie znacząco poprawił się ich stan, ale Vitapil sprawił, że są naprawdę
mocne i mogę
je nawet zapuścić 5mm poza opuszki palców, a i tak się nie
zadzierają i nie łamią:-) Co do likwidacji wypadania włosów, to szczerze mówiąc
póki co nie bardzo wiem, czy są efekty. Wolałabym dokończyć Vitapil i wtedy
ocenić jego działanie. Tak więc za jakieś 1,5 miesiąca możecie się spodziewać
pełnej recenzji:-) Może i długo czekam, ale ja uważam, że zarówno suplementy
diety jak i wszelkie zmiany nawyków żywieniowych, mogą przynieść efekty, ale
dopiero po min. 3 miesiącach. Łykanie tabletek tego typu tylko przez miesiąc –
dwa wg. mnie jest pozbawione sensu.
Dodatkowo
od 2 tyg. łykam ZMA (cynk + magnez +Wit.
B6). Jak dla mnie o wiele za krótko,
by obiektywnie ocenić działanie.
Jeśli
chodzi o wcierki, to ostatni miesiąc upłynął mi raczej pod znakiem odpoczynku od
tego typu produktów. Wcześniej stosowałam wodę brzozową, kurację wzmacniającą z
rzepy Joanny i Jantar. Teraz powoli wracam do kuracji Joanny.
Odnośnie
typowej pielęgnacji, czyli mycia i odżywiania włosów, to myślę, że dość
dokładnie opisałam
ją tutaj. Z tym, że pełny Wrześniowy Plan Pielęgnacji
rozpoczęłam 10-go września. Wcześniej moja pielęgnacja wyglądała podobnie, nie
licząc olejowania, od którego miałam trochę przerwy i metody OMO, po którą
wcześniej sięgałam dość nieregularnie.
Lista
produktów, których używałam w ostatnim miesiącu:
Szampony:
-
Bambi, Szampon dla dzieci
-
Babydream
-
Joanna, Naturia, Pokrzywa i zielona herbata
-
Catzy, Healing shampoo
-
Malwa, Czarna rzepa
-
Barwa, Tataro – chmielowy (brak na zdjęciu)
Odżywki
ze spłukiwaniem:
-
Isana z olejkiem babassu
-
Garnier, z awokado i masłem karité
-Joanna, Z apteczki babuni, balsam nawilżająco - regenerujący (brak na zdjęciu)
Odżywki
bez spłukiwania:
-
Ziaja, Czarna rzepa (brak na zdjęciu)
-
Joanna, Naturia pokrzywa (brak na zdjęciu)
Maski:
-
domowej roboty (przepis tutaj)
-
Stapiz regenerująca
-
LaStrada mleczna
Oleje:
-
Babydream oliwka dla dzieci
-
Vatika, Olej kokosowy
-
Olej rycynowy
Na
końcówki Biovax, Serum A+E
Szczerze
mówiąc trochę ciężko było mi zrobić ten wpis, ponieważ moja pielęgnacja w
ostatnim miesiącu była niejako podzielona na dwa etapy: przed Wrześniowym
Planem Pielęgnacji i po nim.
Mam nadzieję jednak, że post nie jest zbyt
chaotyczny i dacie radę się w nim połapać:-)
Co
do innych efektów na włosach typu: większe nawilżenie, nowe baby hair itp., to
spodziewam się takowe zaobserwować w ciągu następnego miesiąca – dopiero
niedawno wprowadziłam na nowo olejowanie włosów, wcierki i maski, więc na
efekty jest trochę za wcześnie. Mam jednak nadzieję,
że następna aktualizacja
włosów będzie efektowniejsza:-)