Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cassia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cassia. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 maja 2016

Cassia – alternatywa dla henny

Jak już wspominałam, mniej więcej od lutego nie koloryzuję już moich włosów mieszanką henny i indygo. Odnoszę wrażenie, że do mojego typu urody niespecjalnie pasuje odcień uzyskiwany za pomocą tych ziół, choć efekt pielęgnacyjny mnie zachwyca. Po wstępnym wypłukaniu henny (o moim eksperymencie pisałam tutaj), postanowiłam znów wypróbować cassię.

Cassia Obovata – często nazywana jest „neutralną henną”, jest jednak inną rośliną; posiada wszystkie wartości pielęgnacyjne henny, ale nie barwi włosów (tzn. teoretycznie, ponieważ jasnym włosom nadaje złoty/miodowy kolor).

sobota, 30 listopada 2013

Cassia – naturalna odżywka do włosów

Już od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad naturalnym farbowaniem włosów i pod tym kątem szczególnie interesowała mnie henna. Dlaczego? Bo nadaje bardzo naturalny odcień, a do tego odżywia, pogrubia i wzmacnia włosy. Szczerze mówiąc najbardziej ciekawi mnie działanie odżywcze henny, dlatego Cassia jest jak dla mnie idealna na początek:-) Bezbarwną hennę miałam okazję przetestować przy współpracy ze sklepem Magiczne Indie.



Naturalna Henna Bezbarwna Cassia Khadi - uzyskiwana z rośliny Cassia Obovata to doskonała odżywka, które sprawia, że ​​włosy są błyszczące, grube i elastyczne, a skóra głowy zdrowa.
Efekt poprawy stanu włosów można zauważyć już po pierwszym użyciu.
Polecana do każdego rodzaju włosów, uczyni je zdrowymi, lśniącymi i gęstymi bez żadnych chemicznych dodatków, których spis można znaleźć na większości drogeryjnych odżywek.
Ekstrakt z liści ma właściwości przeciwgrzybiczne oraz przeciwzapalne oraz hamuje też proces rozpadu kwasu hialuronowego w skórze a także skutecznie zwalcza łupież.



Skład: Cassia Obovata Leaves.

Zestaw zawiera: puszkę z henną w foliowym opakowaniu, czepek foliowy, rękawiczki jednorazowe
i instrukcję użycia.

************

Opakowanie: Cudne:-) Ta mała metalowa puszka jest bardzo efektowna – kojarzy mi się z jedną
z moich ulubionych bajek - z Aladynem;-) Jest też bardzo przydatna, gdy już wykorzystamy jej zawartość może nam posłużyć jako ozdobne pudełeczko na rożnego rodzaju drobiazgi.

Zapach: Cassia pachnie po prostu ziołowo. Nie wiem do czego można by porównać ten zapach,
nie jest drażniący i bardzo intensywny, ale na pewno jest charakterystyczny.

Konsystencja: W woreczku otrzymujemy drobno zmielony ziołowy proszek. Po zmieszaniu
z sokiem z cytryny uzyskujemy konsystencję gęstej śmietany.

Wydajność: Taka sobie. Jako że nie wiedziałam ile proszku mam użyć na pierwszy raz, postanowiłam wziąć 2/3 opakowania, czyli 100g. Jednak okazało się, że na włosy mojej długości powinnam użyć pełne 150g, aby dokładnie je pokryć. Nie mniej jednak mam już plan, co zrobić
z resztą proszku, ale o tym innym razem;-)

Cena i dostępność: 32zł/150g. Dostępna w sklepach internetowych.

************

Sposób przygotowania


100g proszku wymieszałam w porcelanowej miseczce z sokiem z cytryny (potrzebowałam 6 cytryn) do konsystencji gęstej pasty. Miseczkę zakryłam folią, owinęłam ręcznikiem i odstawiłam na 12 h
w ciepłe miejsce. Po tym czasie dodałam jeszcze soku z połówki cytryny i kilka kropel eterycznego olejku cytrynowego (choć nie był on konieczny), całość dokładnie wymieszałam.



Przed nałożeniem papki, włosy umyłam szamponem i wysuszyłam (nie nakładałam żadnej maski ani odżywki). Cassię starałam się nałożyć na włosy równomiernie, niestety aplikacja nie należy
do najprzyjemniejszych i trzeba się przy niej trochę pomęczyć… Potem nałożyłam na głowę foliowy czepek i otuliłam ciepłym ręcznikiem. Taki turban nosiłam przez 6 godzin, przy okazji różnych domowych obowiązków zdążyłam o nim prawie całkowicie zapomnieć;-) Po tym czasie spłukałam włosy ciepłą wodą i wysuszyłam. Cassia bardzo łatwo zmywa się z włosów – trzeba obficie ją spłukać, ale nie ma z tym żadnego problemu. Ewentualne zabrudzenia na skórze twarzy
czy w łazience też bardzo łatwo da się usunąć.

PS. Aby cassia zadziałała jak trzeba wystarczą 2 godziny, choć oczywiście im dłużej tym lepiej.

Możliwe jest także zastosowanie Cassii w kuracji ekspresowej – proszek mieszamy z ciepłą wodą, nakładamy na suche włosy, po pół godziny zmywamy.


Efekty

Muszę przyznać na starcie, że bardzo zdziwiło mnie to, że nie miałam prawie żadnych problemów
z rozczesaniem włosów po użyciu cassii. Oczywiście rozczesywałam włosy dopiero, gdy były już całkowicie suche i starałam się to robić delikatniej niż zwykle, nie mniej jednak spodziewałam się szczerze mówiąc ogromnych problemów (to chyba wspomnienie zielonej glinki, która była w podobnej formie i zrobiła mi na głowie nie mały kołtun…). 

Na szczęście cassia okazała się być zupełnie inna:-) Dzięki niej włosy są bardziej mięsiste, jakby było ich więcej. Ponadto są puszyste i sypkie. Dodatkowo całkiem ładnie błyszczą – nie jest to może efekt jak po zastosowaniu oleju migdałowego czy chociażby maseczki z siemienia lnianego,
ale jednak. To taki miękki, zdrowy połysk, co jest rzeczą dość niespotykaną po zastosowaniu samych ziół (może z wyjątkiem rozmarynu).

Jedynym mankamentem, który zauważyłam jest fakt, że włosy stały się bardziej suche. Nie jest to duże przesuszenie, ot po prostu czuć, że po tak intensywnym zastosowaniu jakichkolwiek ziół włosy po prostu potrzebują nawilżenia – tu maseczka z siemienia lnianego załatwi sprawę;-)



PS. Na moich włosach cassia nie dała żadnego efektu kolorystycznego, jednak bardzo jasne włosy cassia barwi na kolor złoty.