Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pokrzywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pokrzywa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 października 2014

Mieszanki płukankowe do włosów cz. 1
– ocet jabłkowy i pokrzywa

Opisywałam już na blogu wiele różnych rodzajów (głównie ziołowych) płukanek do włosów. Zwykle jednak były to płukanki bazujące tylko na jednym składniku np. płukanka szałwiowa, nagietkowa czy pietruszkowa. Warto jednak wspomnieć o tym, że kilka składników w jednej płukance wzmocni jej działanie, a ponadto poszczególne (dobrze dobrane) składniki będą się świetnie uzupełniać. Dlatego też postanowiłam stworzyć cykl „mieszanek płukankowych”, łatwych do wykonania, a jednocześnie bardzo efektownych:-) Dziś wezmę pod lupę jedną z moich ulubionych tego typu płukanek, czyli płukankę pokrzywowo – octową.


Składniki


Pokrzywa – wzmacnia włosy, przeciwdziała ich wypadaniu, przyspiesza porost;
 
Ocet jabłkowy – zapobiega wypadaniu włosów, pozwala dokładnie usunąć resztki piany i zapobiega przetłuszczaniu się włosów sprawiając, że długo pozostają one świeże, pachnące i z połyskiem.



niedziela, 8 czerwca 2014

„Apteka Pana Boga” – książka wyjątkowa

Niedawno wspominałam na blogu o książce, od której zaczęło się moje duże zainteresowanie medycyną naturalną. Książkę Marii Treben „Apteka Pana Boga” pierwszy raz wzięłam do ręki ponad 5 lat temu, i choć od tego czasu znacznie poszerzyłam swoją wiedzę w zakresie ziołolecznictwa to jednak nadal uważam, że jest to jeden z najlepszych poradników tego typu.


Na początku książki znajdziemy szereg wartościowych informacji na temat zbierania ziół, ich przechowywania i sposobach przygotowywania z nich mikstur leczniczych. W dalszej części autorka szeroko opisuje poszczególne zioła, dużo miejsca poświęca także na porady przy wielu schorzeniach (w tym także tych bardzo poważnych).

niedziela, 20 października 2013

Ocet ziołowy,
czyli obiecująca wcierka domowej roboty;-)

Od dawna bardzo cenię sobie zastosowanie octu jabłkowego w pielęgnacji włosów – doskonale dba on o zdrowie skóry głowy i o piękno włosów. Dlatego też jakiś czas temu wpadłam na pomysł wykorzystania octu jabłkowego jako bazy do zupełnie naturalnej, zawierającej szereg wyciągów roślinnych wcierki:-)


Ocet jabłkowy jest po prostu bombą witaminową!:-)  Zawiera około 20 najważniejszych substancji mineralnych i mikroelementów, a także kwasy: octowy, mlekowy i cytrynowy, cenne substancje balastowe, cały szereg fermentów i aminokwasów. Jest bogatym źródłem witaminy A, witaminy E, witamin z grupy B oraz żelaza, potasu, miedzi, wapnia, magnezu, sodu, fosforu i krzemu. 
Zainteresowanych odsyłam do mojego wcześniejszego wpisu dotyczącego jego stosowania: tutaj.



W skład wcierki weszły jedne z najbardziej pożytecznych
dla włosów roślin:


Pokrzywa – ogranicza wypadanie włosów, przyspiesza porost, wzmacnia cebulki, likwiduje łupież i ogranicza przetłuszczanie się włosów.
Liście pokrzywy są bogate w chlorofil, ksantofil, karoten, witaminę C, K, B2, kwas pantotenowy, garbniki i flawonoidy, oraz szereg składników mineralnych, w tym wapń, magnez, żelazo, fosfor, mangan, cynk i krzem.


Nasturcja – Zawiera sole mineralne, olejki eteryczne. Ma właściwości bakteriobójcze, zawiera sporo siarki. Zmniejsza przetłuszczanie się włosów, hamuje łojotok, wzmacnia włosy i zapobiega ich wypadaniu.


Skrzyp polny – jest bogatym źródłem krzemu, czyli pierwiastka niezbędnego do prawidłowego wzrostu włosów,  skutecznie powstrzymuje siwienie włosów, wzmacnia kruche paznokcie i włosy, hamuje ich wypadanie oraz zwiększa odporność na grzybice i zakażenia bakteryjne. 
Oprócz krzemu skrzyp zawiera także flawonoidy, kwasy organiczne, saponiny, fitosterole i garbniki. Jest także źródłem witaminy C, karotenoidów i soli potasu.



Szałwia – zawiera witaminy A, C, witaminy z grupy B, minerały, takie jak wapń, magnez, potas, sód, cynk i żelazo. Szałwia obfituje także w lotne olejki i fitozwiązki, m.in.: kwas rozmarynowy, kamforę, taniny i flawonoidy.
Szałwia odżywia skórę głowy, poprawia krążenie krwi i przyspiesza porost włosów; przeciwdziała przedwczesnemu siwieniu, wypadaniu włosów, nadmiernemu przetłuszczaniu się włosów i łupieżowi.

Melisa – zmniejsza przetłuszczanie się włosów, łagodzi stany zapalne skóry.


Tymianek – hamuje wypadanie włosów, wzmacnia cebulki dzięki czemu włosy szybciej rosną. Pomaga ograniczyć nadmierne przetłuszczanie się włosów, wykazuje także łagodne działanie przeciwłupieżowe. Działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie i oczyszczająco.


Rozmaryn – jest bogaty w antyoksydanty, stymuluje porost włosów, poprawia krążenie krwi, hamuje wypadanie, działa przeciwłupieżowo, wykazuje także działanie odkażające i ściągające.



Zielona herbata – zawiera witaminy B1, B2, B5, C, E, K, PP, wapń, magnez, żelazo, sód, fosfor, miedź, fluor, mangan, krzem i jod. Wzmacnia włosy, przyspiesza ich wzrost i przeciwdziała wypadaniu. Poprawia ukrwienie skóry głowy.



Mięta pieprzowa – pobudza krążenie w cebulkach włosów, odświeża skórę głowy.


Lawenda – stymuluje krążenie krwi i przyspiesza wzrost włosów, działa przeciwbakteryjnie, usuwa łupież, egzemy i suchość skóry głowy. 


*********

Jak przygotowałam wcierkę: Do słoika o pojemności 1l wrzuciłam posiekane zioła (w większości były to zioła świeże, ale myślę, że równie dobrze sprawiłyby się suszone). Szczerze mówiąc nie pamiętam dokładnie w jakiej ilości użyłam każdego ziela – starałam się, by było ich mniej więcej po równo i by rośliny w 80% zapełniły słoik. Potem zalałam je nierozcieńczonym octem jabłkowym tak, aby ocet w całości przykrył zioła (ok. 0,5l płynu). Tak przygotowaną mieszankę szczelnie zamknęłam i odstawiłam na miesiąc w ciemne miejsce (co kilka dni starałam się całość zamieszać).


Efekty

Ocet ziołowy stosuję jako wcierkę przed myciem włosów (przynajmniej godzinę przed myciem).  Przed aplikacją rozcieńczam ocet z wodą w proporcji 1:1

Wcierkę stosuję dość krótko, ale bardzo podoba mi się jej doraźne działanie – czasem zdarza mi się odczuwać lekkie swędzenie skóry głowy, które po aplikacji tej wcierki znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki;-) Skóra głowy jest ukojona, włosy pozostają świeże nieco dłużej. Ogólnie włosy są bardziej gładkie i błyszczące.

Bardzo jestem ciekawa długotrwałego działania wcierki, ponieważ biorąc pod uwagę roślinne ekstrakty można się spodziewać znacznego wzmocnienia włosów.


wtorek, 9 kwietnia 2013

Skrzypokrzywa – podsumowanie miesiąca kuracji

Jako że właśnie mija miesiąc odkąd codziennie raczę się napojem z połączenia skrzypu polnego i pokrzywy,
czas na małe podsumowanie. O samym napoju i jego właściwościach możecie poczytać tutaj.


Skrzypokrzywę piję codziennie rano, w ciągu całego miesiąca opuściłam dwa dni.
Jako że pokrzywę pijam regularnie z małymi przerwami od kilku lat to kurację skrzypokrzywą traktuję bardziej jako wzmocnienie działania samej pokrzywy. Zdecydowałam się jednak zastąpić napar z pokrzywy w torebkach naparem
z gotowanego skrzypu i parzonej pokrzywy, ponieważ skrzyp zawiera duże ilości krzemionki wzmacniającej włosy
i kuracja powinna przynieść lepsze rezultaty.


Efekty po 1 miesiącu kuracji:

Najbardziej zależy mi na ograniczeniu wypadania włosów, ale póki co wydaje mi się, że w tej kwestii widać niewielką poprawę, ale cieszy mnie fakt, że jednak jakaś różnica już jest widoczna. Na lepsze efekty liczę w przyszłych miesiącach, ponieważ takie kuracje działają najintensywniej właśnie po 2-3 miesiącach.

W kwestii przyrostu włosów to utrzymuje mi się on na stałym poziomie, czyli 2cm/miesiąc.

Zauważyłam jednak wzmocnienie paznokci i poprawę wyglądu cery – wszelakich niespodzianek wyskakuje mi mniej
i ogólnie skóra lepiej wygląda.

Żadnych nieprzyjemnych efektów ubocznych nie zauważyłam, choć wcześniej trochę się ich obawiałam,
gdyż słyszałam, że niektóre osoby źle tolerują skrzyp i mogą mieć problemy żołądkowe. Ponadto nie miałam
też problemów z oczyszczaniem się cery i wysypem.


Co prawda po pierwszym miesiącu efekty nie są w moim przypadku jakieś imponujące, to jednak zamierzam kontynuować kuracje i liczę na lepsze rezultaty za miesiąc;-)

niedziela, 17 marca 2013

Skrzypokrzywa – na ratunek wypadającym włosom



Wreszcie się zmobilizowałam i rozpoczęłam kolejną kurację wspomagającą włosy. Muszę przyznać, że do rozpoczęcia regularnego picia skrzypokrzywy zbierałam się już od dłuższego czasu i jakoś zebrać się nie mogłam. Teraz jednak, jako że mam ostatnio problem z nadmiernym wypadaniem włosów, zostałam niejako przyparta do muru i zdecydowałam się dłużej nie zwlekać.

Dlaczego skrzypokrzywa?

Skrzypokrzywa to napar będący połączeniem dwóch bardzo wartościowych dla włosów ziół, czyli skrzypu polnego i pokrzywy.
źródło zdj. http://www.zdrowa-kuchnia.com

Skrzyp polny – jest bogatym źródłem krzemu, czyli pierwiastka niezbędnego do prawidłowego wzrostu włosów,  skutecznie powstrzymuje siwienie włosów, wzmacnia kruche paznokcie i włosy, hamuje ich wypadanie oraz zwiększa odporność na grzybice i zakażenia bakteryjne. Oprócz krzemu skrzyp zawiera także flawonoidy, kwasy organiczne, saponiny, fitosterole i garbniki. Jest także źródłem witaminy C, karotenoidów i soli potasu.

Ziołolecznictwo ludowe wykorzystywało ziele skrzypu polnego do leczenia krwotoków z narządów wewnętrznych
i chorób dróg moczowych. Ziele skrzypu polnego uszczelnia naczynia krwionośne i poprawia krzepliwość krwi. Przyśpiesza przemianę materii i pomaga pozbyć się zanieczyszczeń z organizmu poprzez działanie moczopędne.
Na organizm wywiera wpływ wzmacniający, przeciwzapalny i przeciwbakteryjny. Łagodzi bóle reumatyczne
i przyśpiesza gojenie się ran.


źródło zdj. http://zdrowie.dziennik.pl

Pokrzywa – ogranicza wypadanie włosów, przyspiesza porost, wzmacnia cebulki, likwiduje łupież
i ogranicza przetłuszczanie się włosów.

Ponadto pokrzywa ma szerokie zastosowanie w ziołolecznictwie: oczyszcza krew z toksyn, cholesterolu, mocznika, chlorku sodu, a także innych substancji chemicznych, obniża poziom cukru. Napar z pokrzywy ma zastosowanie
w przypadku cukrzycy, nieżytach żołądka, jelit, bólach głowy, chorobach płuc, trądziku, alergiach. Działa moczopędnie, w związku z tym ma także zastosowanie przy obrzękach, zapaleniu dróg moczowych, kamicy nerkowej, woreczka żółciowego. Zapobiega przedwczesnemu starzeniu się organizmu, zastojom żółci, plamom na skórze.

Liście pokrzywy są bogate w chlorofil, ksantofil, karoten, witaminę C, K, B2, kwas pantotenowy, garbniki i flawonoidy, oraz szereg składników mineralnych, w tym wapń, magnez, żelazo, fosfor, mangan, cynk i krzem.

Więcej o pokrzywie tutaj.


Jak przygotowuję napar?


Do garnuszka wsypuję łyżkę stołową ziela skrzypu polnego i zalewam je 300ml gorącej wody. Następnie przez 10-15 minut gotuję pod przykryciem na małym ogniu. Podczas gotowania, ze skrzypu uwalnia się cenna krzemionka, napar staje się lepszy i ciemniejszy niż w przypadku zaparzania ziela w torebkach. Po ugotowaniu skrzypu, garnek zdejmuję z gazu i dosypuję łyżkę stołową ziela pokrzywy. Całość parzę pod przykryciem 15 minut. Pokrzywy nie należy gotować.
Na koniec przecedzam napar przez lnianą ściereczkę i wypijam.


Uwaga: Pijąc pokrzywę lub też skrzypokrzywę należy pamiętać, aby zażywać dodatkowo kompleks witamin z grupy B i uzupełniać niedobory płynów (zioła te działają moczopędnie).



W oczekiwaniu na efekty:-)

Skrzypokrzywę piję od tygodnia. Kurację mam zamiar przeprowadzić przez 3 miesiące, później należy zrobić miesiąc przerwy. Nie ukrywam, że najbardziej zależy mi na tym, aby powstrzymać wypadanie włosów i głównie pod tym kątem będę oceniać skuteczność skrzypokrzywy. Pierwsze efekty spodziewam się zaobserwować po miesiącu i po tym czasie zamieszczę pierwszą relację:-)

środa, 14 listopada 2012

DIY: Wcierka do skóry głowy

Od dłuższego czasu planowałam zrobić sobie naturalną wcierkę do skóry głowy. Dotychczas stosowałam tylko gotowe produkty tego typu z różnym powodzeniem. Zawsze jednak miałam wrażenie, że czegoś tym produktom brak: albo miały sporo niezbyt fajnych składników, albo zbyt małe ilości substancji czynnych, albo po prostu w ich składzie nie było ekstraktów roślin, które chciałabym wypróbować. Tak więc zrodził się w mojej głowie pomysł samodzielnego wykonania wcierki.


Składniki

Wybranie odpowiednich składników było dla mnie sprawą kluczową. Oczywiście zależało mi głównie
na tym, aby wcierka powstrzymywała wypadanie oraz stymulowała wzrost nowych włosów. Dodatkowym kryterium była chęć wypróbowania skutecznych składników, których raczej brak w gotowych produktach.


  • Pierwszym składnikiem, którego działanie chciałam sprawdzić był aloes.

Aloes jest jedną z najbardziej wartościowych roślin. Zawiera mnóstwo witamin i makroelementów,
m.in. witaminy A, B2 i C, pierwiastki: miedź, magnez, cynk; także witaminy zatrzymujące wodę. Dzięki temu aloes pobudza uśpione mieszki włosowe i dostarcza bodźców do wzrostu nowych włosów. Sok aloesowy jest także substancją grzybobójczą, zapobiega pojawieniu się łupieżu.

Tyle naczytałam się o jego cudownych właściwościach, że zdecydowanie musiałam go przetestować
na sobie. A gdy zobaczyłam, że w składzie produktów przeciw wypadaniu włosów dla mężczyzn
(np. szampon DX2), aloes jest właściwie główną substancją czynną, to zdecydowałam, że w mojej wcierce aloesu na pewno będzie dużo:-)


  • Następnie sięgnęłam po pokrzywę.

Pokrzywa zawiera witaminę C, K, B i kwas pantotenowy, flawonoidy, olejek eteryczny, acetylocholinę, kwas krzemowy i mrówkowy oraz histaminę. Pokrzywa jest także źródłem drogocennych składników mineralnych, takich jak: żelazo, magnez, wapń, mangan, krzem.
Pokrzywa pomaga przy włosach wypadających, przetłuszczających się i z łupieżem. Zmniejsza napięcie skóry głowy i poprawia krążenie.

Od czasu, kiedy po raz pierwszy przeczytałam o właściwościach pokrzywy (w książce „Apteka Pana Boga”, gdzie autorka opisuje wspaniały wpływ pokrzywy na porost włosów i ich kondycję),
piję ją regularnie, często także robiłam sobie płukanki na bazie tego zioła (chociaż w tej formie preferuję świeżą roślinę). Ponieważ jednak chciałabym przekonać się o jej działaniu bezpośrednio na cebulki włosów, postanowiłam wybrać możliwie najbardziej wartościową jej formę – sok.


  • Kolejne dwa składniki, których użyłam to tatarak i szałwia.

Tatarak - od wieków jest używany jako środek hamujący wypadanie włosów. Ma działanie odżywcze oraz poprawia ukrwienie skóry głowy. Wyciągi z tataraku wcierane w skórę głowy i włosy wzmacniają pasma oraz wspomagają leczenie łupieżu.

Szałwia – zawiera witaminy A, C, witaminy z grupy B, minerały, takie jak wapń, magnez, potas, sód, cynk i żelazo. Szałwia obfituje także w lotne olejki i fitozwiązki, m.in.: kwas rozmarynowy, kamforę, taniny i flawonoidy.
Szałwia odżywia skórę głowy, poprawia krążenie krwi i przyspiesza porost włosów; przeciwdziała przedwczesnemu siwieniu, wypadaniu włosów, nadmiernemu przetłuszczaniu się włosów i łupieżowi.


  • Ostatnie składniki to glicerynaktóra nawilża i odżywia włosy oraz witamina E naturalny konserwant i silny przeciwutleniacz.


Proporcje

Chciałam, aby wcierka była w ilości niewiększej niż 100ml. Po pierwsze dlatego, aby szybko ją zużyć, gdyż takie kosmetyki mają dość krótki termin przydatności, a nie chciałam jej wylewać, gdy się zepsuje. Po drugie, aby w całości zmieściła mi się do buteleczki z aplikatorem po kuracji wzmacniającej
z Joanny.

Tak wyglądały proporcje składników:

30ml soku z aloesu
30ml soku pokrzywowego
30-40ml skoncentrowanego naparu z szałwii i tataraku
5 kropel gliceryny
3 krople witaminy E


Wykonanie

Najpierw 2 łyżeczki kłącza tatarku zalałam 100ml zimnej wody i odstawiłam na noc. Rano całość przelałam do małego garnka, dolałam nieco wody i doprowadziłam prawie do wrzenia. Następnie wywar zestawiłam z ognia i dorzuciłam do niego dwie torebki szałwii. Pozostawiłam pod przykryciem
do wystygnięcia. Na koniec wywar przecedziłam i odmierzyłam jakieś 30ml płynu (resztę użyłam jako płukanki do włosów). Do tego dodałam pozostałe składniki. Na koniec całość przelałam do buteleczki
i dość mocno wstrząsnęłam, aby składniki dobrze się wymieszały. Przechowuję w lodówce.


Wcierkę aplikuję na skórę głowy codziennie, wykonując przy tym delikatny masaż skóry głowy. Zapach ma typowo ziołowy, ale mi to akurat wcale nie przeszkadza. Póki co nie wypowiem się jeszcze na temat jej konkretnego działania, ponieważ stosuję ją zaledwie od kilku dni. Za jakiś miesiąc zamierzam zdać Wam pełną relację z efektów:-)

A Wy robiłyście sobie kiedyś wcierki do skóry głowy? Jeśli tak to chętnie się dowiem czego używałyście i jakie były efekty:-)

niedziela, 23 września 2012

Aktualizacja włosów – Wrzesień


Dziś mija równo miesiąc od założenia mojego bloga, czas więc na włosową aktualizację.
Na początek zdjęcia porównawcze:

 sierpień                                                  wrzesień

Niestety moje włosy ze względu na to, że są koloru brązowego, różnie wychodzą na zdjęciach… Jak widać wiele zależy
od światła i niestety niewiele mogę na to poradzić.

Co się zmieniło?
Na zdjęciach słabo to widać, ale włosy urosły mi jakieś 2cm, co w moim przypadku jest niezłym wynikiem (dawniej przybywało ich najwyżej 1cm na miesiąc). Czego to zasługa? Wydaje mi się,
że w dużej mierze picia pokrzywy. Choć nie tylko. Na ogół przy regularnym piciu pokrzywy, włosy rosły
mi jakieś 1,5cm miesięcznie, dlatego myślę, że dodatkowy przyrost to zasługa Vitapilu. Łykam go już 2,5 miesiąca. O ile pierwsze efekty zaobserwowałam dopiero niedawno, o tyle muszę przyznać, że działa
na pewno na szybszy porost włosów i na paznokcie – nie mogę się nadziwić jakie są mocne:-)
Już po pokrzywie znacząco poprawił się ich stan, ale Vitapil sprawił, że są naprawdę mocne i mogę
je nawet zapuścić 5mm poza opuszki palców, a i tak się nie zadzierają i nie łamią:-) Co do likwidacji wypadania włosów, to szczerze mówiąc póki co nie bardzo wiem, czy są efekty. Wolałabym dokończyć Vitapil i wtedy ocenić jego działanie. Tak więc za jakieś 1,5 miesiąca możecie się spodziewać pełnej recenzji:-) Może i długo czekam, ale ja uważam, że zarówno suplementy diety jak i wszelkie zmiany nawyków żywieniowych, mogą przynieść efekty, ale dopiero po min. 3 miesiącach. Łykanie tabletek tego typu tylko przez miesiąc – dwa wg. mnie jest pozbawione sensu.
Dodatkowo od 2 tyg. łykam ZMA (cynk + magnez +Wit. B6). Jak dla mnie o wiele za krótko,
by obiektywnie ocenić działanie.

Jeśli chodzi o wcierki, to ostatni miesiąc upłynął mi raczej pod znakiem odpoczynku od tego typu produktów. Wcześniej stosowałam wodę brzozową, kurację wzmacniającą z rzepy Joanny i Jantar. Teraz powoli wracam do kuracji Joanny.

Odnośnie typowej pielęgnacji, czyli mycia i odżywiania włosów, to myślę, że dość dokładnie opisałam
tutaj. Z tym, że pełny Wrześniowy Plan Pielęgnacji rozpoczęłam 10-go września. Wcześniej moja pielęgnacja wyglądała podobnie, nie licząc olejowania, od którego miałam trochę przerwy i metody OMO, po którą wcześniej sięgałam dość nieregularnie.


Lista produktów, których używałam w ostatnim miesiącu:



Szampony:
- Bambi, Szampon dla dzieci
- Babydream
- Joanna, Naturia, Pokrzywa i zielona herbata
- Catzy, Healing shampoo
- Malwa, Czarna rzepa
- Barwa, Tataro – chmielowy (brak na zdjęciu)


Odżywki ze spłukiwaniem:
- Isana z olejkiem babassu
- Garnier, z awokado i masłem karité
-Joanna, Z apteczki babuni, balsam nawilżająco - regenerujący (brak na zdjęciu)


Odżywki bez spłukiwania:
- Ziaja, Czarna rzepa (brak na zdjęciu)
- Joanna, Naturia pokrzywa (brak na zdjęciu)


Maski:
- domowej roboty (przepis tutaj)
- Stapiz regenerująca
- LaStrada mleczna


Oleje:
- Babydream oliwka dla dzieci
- Vatika, Olej kokosowy
- Olej rycynowy


Na końcówki Biovax, Serum A+E






Szczerze mówiąc trochę ciężko było mi zrobić ten wpis, ponieważ moja pielęgnacja w ostatnim miesiącu była niejako podzielona na dwa etapy: przed Wrześniowym Planem Pielęgnacji i po nim.
Mam nadzieję jednak, że post nie jest zbyt chaotyczny i dacie radę się w nim połapać:-)
Co do innych efektów na włosach typu: większe nawilżenie, nowe baby hair itp., to spodziewam się takowe zaobserwować w ciągu następnego miesiąca – dopiero niedawno wprowadziłam na nowo olejowanie włosów, wcierki i maski, więc na efekty jest trochę za wcześnie. Mam jednak nadzieję,
że następna aktualizacja włosów będzie efektowniejsza:-)