Pokazywanie postów oznaczonych etykietą henna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą henna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 kwietnia 2016

Wypłukiwanie henny/indygo z włosów – moje wrażenia

Jak wiecie, od pół roku koloryzuję włosy ziołami hinduskimi (głównie mieszanką ciemny brąz Khadi). O ile na początku kolor wypłukiwał się bardzo szybko i przez pierwsze kilka koloryzacji daleki był od pożądanego przeze mnie chłodnego, ciemnego brązu, o tyle z czasem stał się dla mnie zdecydowanie zbyt ciemny. Znów zapragnęłam mieć włosy jaśniejsze - cóż, kobieta zmienną jest;-)



Zioła hinduskie sprawiają, że włosy pięknie błyszczą i są nasycone wielowymiarowym kolorem. Niestety jakby nie było henna zawsze daje na włosach rudawy połysk, dlatego nie ma mowy o uzyskaniu z jej pomocą prawdziwie chłodnych odcieni brązu (no chyba, że kolor byłby wystarczająco ciemny, jak mój obecny – bardzo ciemny brąz, który na wszystkich zdjęciach wygląda na niemal czarny). Ja jednak nie czuję się najlepiej w tak ciemnych włosach (właściwie nigdy nie lubiłam nosić czarnego koloru „przy twarzy”). Dlatego postanowiłam odstawić hennę i indygo.

wtorek, 12 kwietnia 2016

Henna FAQ – cz II – praktyczny poradnik

Obiecana kontynuacja kompendium mojej wiedzy na temat henny jest już gotowa:-) Przygotujcie się na dłuuugą lekturę;-) Jeśli nie czytałyście części pierwszej to odsyłam Was tutaj.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Henna FAQ – cz I – obalamy mity:-)

Do tego wpisa zbierałam się już od jakiegoś czasu… W końcu jednak udało mi się ogarnąć wszystkie informacje, które chciałabym Wam przekazać na temat hennowania włosów:-) Wpis wyszedł bardzo długi, dlatego podzieliłam go na dwie części. Dzisiaj czas na pierwszą z nich, czyli teorię. Praktyczny poradnik, czyli część drugą, wrzucę na bloga niebawem:-)

PS. Link do części drugiej: klik.



wtorek, 8 grudnia 2015

Hennowy „gloss” – na moim przykładzie;-)

Jak wiecie od kilku miesięcy koloryzuję włosy henną Khadi w kolorze ciemnego brązu. Początkowo mieszankę ziołową nakładałam na włosy średnio co miesiąc (na samym początku farbowałam co dwa tygodnie, by kolor „wgryzł się” we włosy). Za każdym razem nakładałam hennę na całe włosy, ponieważ na początku barwnik wypłukiwał się z moich włosów dość szybko. Jednak z każdym farbowaniem kolor robił się coraz ciemniejszy. Ostatnio zauważyłam, że moje włosy utrzymują już kolor ciemnego brązu (z bordowym połyskiem). Jako, że nie zamierzam zostać brunetką, postanowiłam co miesiąc farbować jedynie odrosty, a na całe włosy hennę nakładać np. co trzy miesiące. Kilka dni temu hennowałam odrosty, a żeby kolor na długości jedynie odświeżyć i ożywić zastosowałam hennowy gloss. I właśnie o tym sposobie hennowania włosów chciałabym Wam nieco dzisiaj opowiedzieć;-)


Co to jest „gloss”?

Gloss z henny to znacznie delikatniejsza forma koloryzacji włosów. To taka jakby koloryzująca odżywka (połączenie henny i odżywki), której podstawowym zadaniem jest zintensyfikowanie koloru (subtelna zmiana odcienia), odżywienie i dodanie blasku włosom.
Proporcje odżywki i henny mogą być bardzo zróżnicowane. Niektórzy stosują nawet proporcję 50/50, ale na początek lepiej wypróbować opcję 1:3 (1 część henny na 3 części odżywki) – zwłaszcza jeśli nie wiemy jak nasze włosy „chwytają hennę”.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Porównanie mieszanek koloryzujących Khadi
– w puszce vs. w pudełku

Tutaj pisałam o tym, że mieszanki ziołowe Khadi, które można kupić w pudełkach i te które można kupić w puszkach to produkty różnych firm. Jako, że ostatnio udało mi się użyć po raz pierwszy farby Khadi z pudełka, w końcu jestem w stanie powiedzieć coś konkretnego na temat podobieństw i różnic, które dostrzegłam korzystając z obu wersji mieszanek ziołowych Khadi w kolorze ciemnego brązu. Dotychczas spotykałam się z różnymi, nie raz wręcz skrajnymi opiniami na temat jakości obu mieszanek – jedni uważają, że Khadi w pudełku bije na głowę tą puszkową, inni zaś piszą, że mieszanki nie różnią się od siebie wcale. Gdzie leży prawda? W tym wpisie postaram się to ustalić:-) Na własnej skórze głowy i włosach testowałam obie mieszanki.


PS. Polecam zaopatrzyć się w herbatkę albo nawet przekąskę, bo wpis jest dłuuugi…;-)

Zanim przejdę do właściwego porównania obu mieszanek, chcę Was uczulić na kilka kwestii:

- koloryzacja ziołowa (henna, indygo) może przynosić różne efekty w zależności od rodzaju i kondycji włosów (to, że te mieszanki dały takie a nie inne rezultaty na moich włosach nie jest jednoznaczne z tym, że tak samo zachowałyby się na Waszych włosach);

- porównanie (mimo moich starań) nie jest całkowicie obiektywne – musiałabym mieć dwie głowy, a na każdej takie same włosy i dopiero testując w tym samym czasie obie henny oddzielnie mogłabym ocenić je całkowicie obiektywnie;-)

środa, 28 października 2015

Koloryzacja moich włosów henną Khadi® ciemny brąz (w pudełku)

Ziołowe mieszanki koloryzujące włosy na kolor ciemnego brązu stosuję mniej więcej od trzech miesięcy. Parę dni temu farbowałam moje włosy po raz piąty. Jak wiecie do tej pory stosowałam wyłącznie farby Khadi w puszkach, ostatnio w końcu przyszedł czas na pierwsze zastosowanie mieszanki Khadi w pudełku. O tym, dlaczego te dwie mieszanki ziołowe traktuję jako osobne produkty, pisałam tutaj. Dzisiejszy wpis poświęcony będzie w całości hennie Khadi® ciemny brąz którą można kupić jedynie w kartonikach. Porównania obu mieszanek możecie się spodziewać w poniedziałek (chcę jeszcze przez kilka myć przyjrzeć się kwestii wypłukiwania koloru z moich włosów).



Od producenta:

Ziołowa farba do koloryzacji włosów, która nadaje włosom odcień ciemnego, czekoladowego brązu o chłodnej tonacji. Po farbowaniu włosy są wyraźnie odżywione, wzmocnione i przepięknie lśnią, zwłaszcza w słońcu.

Ziołowe farby Khadi nie zawierają konserwantów, wzmacniaczy koloru, utleniaczy ani chemikaliów. Nie zawierają sztucznych barwników lub zapachów. Wszystkie składniki są absolutnie naturalne. Wszystkie ziołowe farby Khadi® posiadają certyfikat BDIH, dzięki któremu możesz mieć pewność, że produkty są najwyższej jakości i spełniają surowe wymogi stawiane kosmetykom naturalnym.


Skład:

Indigofera Tinctoria (Indigo), Lawsonia Inermis (Henna), Emblica Officinalis (Amla), Eclipta Alba (Bhringaraj), Azadirachta Indica (Neem).

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Aktualizacja włosów – Sierpień

Na samym początku miesiąca podcięłam nieco włosy (jakieś 4 cm). Ich obecna długość wynosi 79 cm, co oznacza, że sierpniowy przyrost włosów wyniósł ok. 1,5 cm.

Wiatr nie dawał spokoju moim włosom;-)

W tym miesiącu pielęgnację moich włosów niemal całkowicie zdominowała henna. Farbowałam włosy mieszanką ciemny brąz Khadi w puszce (która, jak się okazało nie jest tą samą, co henna Khadi ciemny brąz w kartoniku… - to osobny temat, który postaram się niedługo poruszyć). Obecnie jestem po trzeciej koloryzacji tą mieszanką (ostatnią zrobiłam wczoraj; zdjęcia do aktualizacji były robione dzień wcześniej). Kolor robi się coraz trwalszy, choć nadal nie jest tak trwały, jak bym chciała. Moje początki z henną były takie, że po 4 myciu włosów po kolorze prawie nie było już śladu. Kolor (indygo) zdecydowanie najsilniej wypłukuje się podczas pierwszego mycia włosów od zastosowania mieszanki koloryzującej. Niestety w moim odczuciu niewiele pomaga sól dodawana do mieszanki, ani też bardzo długi czas trzymania henny na włosach (u mnie ok. 5 h), kolor owszem wychodzi znacznie ciemniejszy niż w przypadku, gdy henna jest trzymana krócej (niemal czarny), ale i tak po pierwszym myciu włosów (pomimo stosowania łagodnego szamponu Sylveco) indygo wypłukuje mi się w takiej ilości, że woda leci naprawdę niebieska. Jak już wspomniałam wczoraj ponowiłam koloryzację. Tym razem do mieszanki nie dodawałam niczego poza wodą, a samą papkę na włosach trzymałam znacznie krócej (3 h). W efekcie kolor wyszedł nieco jaśniejszy niż wcześniej (nadal bardzo ciemny brąz, niemal czarny, ale z ciepłym połyskiem). Jak już wspominałam, pierwsze mycie włosów po zastosowaniu henny jest najistotniejsze – dopiero wtedy widzę, jaki kolor naprawdę mam na włosach (później także się wypłukuje, ale nie tak intensywnie). Trzecie farbowanie włosów przyjdzie mi więc ocenić nieco później.
PS. Jak wykorzystam ostatnią hennę w puszcze (planuję w drugiej połowie września), wypróbuję hennę Khadi w kartoniku, jestem ciekawa czy jej jakość faktycznie będzie lepsza, a sama henna trwalsza.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Henna Khadi ciemny brąz II - coraz bliżej idealnego koloru:-)

Dziś mam dla Was krótką relację z mojego drugiego farbowania włosów henną Khadi. Kolor po pierwszym farbowaniu (klik) znikał z moich włosów bardzo szybko - praktycznie po 4 myciu włosów można było zauważyć już tylko znikomą różnicę w kolorze włosów w porównaniu z kolorem wyjściowym. Różnica w odcieniu włosów jednak pozostała znacznie dłużej. Czy na stałe – tego nie jestem w stanie określić, ponieważ po dwóch tygodniach od pierwszego farbowania ponowiłam koloryzację.
 
 
Za pierwszym razem zrobiłam kilka błędów, które niewątpliwie odbiły się nie tylko na trwałości koloru, ale także na uzyskanym odcieniu na włosach. Woda była zbyt gorąca, a niestety, jeśli temperatura jest zbyt wysoka brązowy kolor może nabrać czerwonego odcieniu lub stracić na intensywności, kolor wychodzi także jaśniejszy (indygo nie lubi gorącej wody). W efekcie uzyskałam włosy ciemniejsze (choć znacznie jaśniejsze niż za drugim razem) i z wyraźnym czerwonym połyskiem. Po drugie mieszanka była zbyt gęsta i trochę podsychała.

niedziela, 9 sierpnia 2015

Farbowanie henną Khadi ciemny brąz

Zgodnie z zapowiedzą po krótkim eksperymencie z henną Heenara znów sięgnęłam po hennę Khadi w kolorze ciemnego brązu. O samej hennie Khadi, jej przygotowaniu i efektach koloryzujących pisałam prawie dwa lata temu tutaj.
 

niedziela, 26 lipca 2015

Farbowanie henną Heenara

Na początku roku, w moich noworocznych postanowieniach pisałam, że w tym roku koniecznie zamierzam zacząć farbowanie włosów henną Khadi na stałe. Miałam już okazję testować hennę Khadi w moim ulubionym odcieniu i byłam pod takim wrażeniem, że nadal uważam, że będzie to chyba kolor dla mnie idealny. Dlaczego więc nadal nie rozpoczęłam regularnego koloryzowania włosów z pomocą henny? Powodów jest kilka. Przede wszystkim obawiałam się tego, co zrobię, gdy uzyskany kolor jednak przestanie mi się podobać (henna z czasem staje się „nie do zdarcia”). Dawno temu, kiedy jeszcze farbowałam włosy zwykłą drogeryjną chemią, zmieniałam kolory jak rękawiczki i szczerze powiedziawszy praktycznie nigdy nie byłam zadowolona a i sam kolor szybko mi się nudził. Dlatego też teraz, kiedy już moje włosy mają swój całkowicie naturalny kolor, do wszelkich pomysłów z farbowaniem włosów podchodzę bardzo ostrożnie. Minęło już sporo czasu od hennowego eksperymentu i myślę, że jestem pewna wybranego koloru (chyba;-)). Zakupiłam już nawet kilka pierwszych opakowań, więc niedługo będziecie mogły się spodziewać zmiany:-) Ale nie o tym miałam pisać…
 
 
Dziś chcę Wam opowiedzieć o mojej krótkiej przygodzie z henną Heenara. Szczerze mówiąc nie planowałam farbowanie włosów na kolor inny niż Khadi ciemny brąz, a już na pewno nie na rudo – tak po prostu wyszło:-) Hennę Heenara kupiłam w sklepie internetowym z zamiarem wykonania na jej bazie oleju z henną. Niestety w ofercie sklepu nie było wtedy czystej henny, ale skoro Hennara to mieszanka ziół z henną na czele, pomyślałam, że i tak się nada:-) Po otrzymaniu przesyłki czekało mnie kolejne rozczarowanie, ponieważ jak się okazało mój egzemplarz henny Heenara ma zupełnie inny skład niż w większości opisów w sklepach internetowych. I tak wyszło, że w mieszance, którą miałam jest bardzo mało henny w hennie… Nie mniej jednak, jak wiecie, olej zrobiłam (pisałam o nim tutaj). Był fajny, ale jego kolejną porcję wolałabym zrobić wyłącznie na bazie czystej henny. Jako, że do przygotowania oleju zużyłam stosunkowo niewielką ilość mieszanki, a szkoda było mi jej wyrzucać, postanowiłam ją jednak wykorzystać do koloryzacji włosów. Z założenia kolor miał być chwilowy (henna Khadi wypłukała się w ekspresowym tempie), dlatego stwierdziłam, że mały eksperyment przed hennowaniem Khadi nie zaszkodzi:-)

wtorek, 23 czerwca 2015

Timotei Szampon do włosów Głęboki brąz – sentymentalny powrót;-)

Bohater dzisiejszej recenzji był wybrany przeze mnie mniej racjonalnie niż zwykle a bardziej sentymentalnie:-) Otóż dawno temu miałam ten szampon jeszcze w starej wersji i bardzo go lubiłam. Szczególnie jego zapach jest w moim odczuciu obłędny:-) I na moje szczęście, nowa wersja tego szamponu pachnie tak samo (może nieco słabiej?).


Od producenta: 
100% Piękna. 0% Parabenów.
Szampon Timotei Głęboki Brąz, zawiera naturalny wyciąg z henny do wszystkich odcieni brązowych włosów, by podkreślać ich naturalny blask i pozwolić na wydobycie głębi koloru.

piątek, 24 kwietnia 2015

Moja ulubiona odżywka do włosów w spray’u:-)

Przy okazji ostatniej aktualizacji wspominałam o odżywce do włosów w spray’u, która stała się obecnie jednym z moich ulubionych produktów tego typu. Ta odżywka to oczywiście odżywka bez spłukiwania do włosów ciemnych „Daily Mist” Pilomax. Dziś przyszedł czas, by nieco bardziej ją Wam przybliżyć:-)
 

Od producenta:  Zawiera pantenol, witaminę E i ekstrakt z henny. Łagodzi podrażnienia skóry głowy spowodowane zanieczyszczeniem środowiska i zabiegami fryzjerskimi. Nawilża włókno włosowe, ułatwia czesanie. Zmniejsza skłonność do rozdwajania. Poprawia stan uszkodzonych włosów i je pogrubia. Formuła bez spłukiwania powoduje, że włosy mają na sobie warstwę chroniącą przed działaniem zanieczyszczonego środowiska i suszeniem gorącym powietrzem.

czwartek, 12 marca 2015

Olej przeciw wypadaniu włosów DIY

Jakiś czas temu znów nabrałam ochoty na eksperymentowanie:-) Zaczęło się od chęci posiadania olejku z henną. Po przejrzeniu oferty kilku sklepów z naturalnymi kosmetykami nie znalazłam zadowalającego mnie olejku. Stąd pojawił się pomysł na zrobienie takowego oleju we własnym zakresie. Z początkowego założenia (połączenie tylko oleju i henny) pomysł ewoluował i ze składników, które miałam akurat pod ręką zrobiłam swój własny olej wzmacniający włosy.


Mój olej bazuje na połączeniu oleju kokosowego i oliwy z oliwek z wyciągiem z henny Heenara, rozmarynu i kozieradki.

środa, 4 lutego 2015

Marion, maska ożywiająca kolor włosów – mój HIT:-)

Bardzo lubię kosmetyki, które w nieinwazyjny (nietrwały) sposób modyfikują kolor włosów. Dzięki nim nawet włosy w naturalnym, często tzw. „mysim” kolorze zyskują na atrakcyjności. Kolor włosów pogłębia się, intensyfikuje i lśni:-) W poszukiwaniu właśnie tego typu produktów trafiłam na maseczkę ożywiającą kolor włosów Marion. Od razu powiem, że był to strzał w 10!:-)


Opinia producenta: Regenerująca maska ożywiająca kolor włosów farbowanych.

Stosowana raz w tygodniu pozwoli Ci dzięki specjalnie dobranym, delikatnym barwnikom zachować intensywny kolor i blask aż do następnego farbowania:

-ożywi i rozświetli kolor włosów farbowanych w odcieniach brązu
-chroni pigment przed zbyt szybkim utlenianiem
-odżywia i regeneruje włosy
-chroni przed szkodliwym działaniem promieni UV
-nadaje włosom połysk

Maseczka występuje w trzech wersjach kolorystycznych : do włosów blond, do rudych i brązowych.

środa, 10 września 2014

Fitomed, Odżywka ekstraziołowa do włosów koloryzowanych,
odcienie ciemne

Opinia producenta: Pod wpływem farbowania włosy gorzej się rozczesują i są przesuszone. Stosowanie odżywki Fitomed zmniejsza łamliwość i ułatwia rozczesywanie. Synergistyczne działanie wyciągu z liści herbaty cejlońskiej i henny irańskiej nadaje włosom ciepłe kasztanowe refleksy oraz zapobiega wypłukiwaniu koloru. Wyciąg herbaciany i z henny zawiera również liczne sole mineralne i antyutleniacze, korzystnie wpływające na zdrowy wygląd włosów. 


niedziela, 18 maja 2014

Fitomed, Szampon do włosów koloryzowanych,
odcienie ciemne

Szampon ma za zadanie nadać włosom ciepłe kasztanowe refleksy i wspomóc utrzymanie koloru farbowanych włosów. Moje włosy co prawda farbowane nie są, ale chciałam dodać intensywności mojemu naturalnemu odcieniowi włosów. Dlatego zdecydowałam się go przetestować przy współpracy ze sklepem Fitoteka - patronackim sklepem firmy Fitomed.


Opinia producenta:

Właściwości: wytwarza swoistą dla mydlnicy pianę i delikatnie myje włosy osłabione po koloryzacji.

Działanie: Według serwisu kosmetykanaturalna.pl synergiczne działanie tych roślin nadaje włosom ciepłe kasztanowe refleksy oraz zapobiega wypłukiwaniu koloru. Oprócz właściwości barwiących wyciąg herbaciany i henny zawiera liczne sole mineralne i antyutleniacze, korzystnie wpływające na zdrowy wygląd włosów. 


Skład: Aqua, Saponaria Officinalis Root Extract, Lawsonia Inermis Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Coco Glucoside, Sodium Laureth Sulfate, Cocamide DEA, Cocamidopropyl Betaine, Propylene Glycol, Peg-7-Glyceryl Cocoate, Polyquaternium-7, Cytric Acid, Parfum, Dmdm Hydantoin, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone.


Na początku składu znajdziemy ekstrakty z: mydlnicy lekarskiej, henny irańskiej i herbaty cejlońskiej. Reszta składników to: sub. myjące (w tym SLES), humektant (utrzymuje nawilżenie), stabilizator, antystatyk, regulator pH, zapach, konserwanty.


Wyciągi roślinne i ich właściwości:


Mydlnica lekarska – zawiera naturalne saponiny, środki pieniące, które miękko i delikatnie oczyszczają skórę i włosy.

Wyciąg z liści henny irańskiej jeden z najsilniej barwiących gatunków henny; odżywia skórę głowy, wzmacnia cebulki włosów, zapobiega łupieżowi, stwarza dodatkową objętość, czyniąc włosy bardziej gęste i puszyste.

Wyciąg z herbaty cejlońskiej  przywraca włosom  naturalną równowagę kwasową, nadaje im blasku i sprężystości. Dodatkowo lekko je przyciemnia nadając włosom złocisty odcień.


********

Opakowanie: Poręczne, z wygodnym dozownikiem.

Zapach: Delikatny, prawie niewyczuwalny.

Konsystencja: Żelowa i dość rzadka.

Wydajność:  Podobnie jak w przypadku szamponu do włosów tłustych, szampon spokojnie wystarczy na 1,5 miesiąca.

Cena i dostępność: Kosztuje ok. 10zł za 250ml. Dostępny jest tutaj



Efekty:

Liczyłam na to, że szampon doda kolorowi moich włosów ciepłego odcienia i intensywności. Pod tym względem muszę przyznać, że szampon spełnił swoje zadanie – przy częstym stosowaniu moje włosy nabrały delikatnie kasztanowego odcienia, kolor wydaje się być bardziej intensywny, włosy błyszczą.

Czytałam także opinie, że przy włosach farbowanych henną szampon zapobiega jej szybkiemu wypłukiwaniu się, dzięki czemu kolor utrzymuje się dłużej. Jako, że znów myślę o przyciemnieniu włosów henną to z pewnością sprawdzę kiedyś działanie tego szampon pod tym kątem.

Mycie tym szamponem przebiega podobnie jak w przypadku szamponu do włosów tłustych. Dobrze się pieni, dość dobrze zmywa oleje. Przy moich włosach niezbędne jest stosowanie bardziej oczyszczającego szamponu dwa razy w tygodniu, ale muszę przyznać, że i tak polubiłam ten szampon. Oprócz działania delikatnie koloryzującego ma jeszcze dwie dodatkowe zalety: dodaje włosom nieco objętości i w przeciwieństwie do wersji do włosów tłustych ani trochę nie przesusza moich włosów.

sobota, 14 grudnia 2013

Khadi – naturalna henna, kolor ciemny brąz

Wreszcie zdecydowałam się przyciemnić włosy:-) Przyznam szczerze, że wahałam się długo – czy henna nie przesuszy mi włosów, czy kolor nie będzie rudawy i czy odcień będzie współgrający z moją karnacją… Po wypróbowaniu cassii, czyli bezbarwnej henny część moich wątpliwości zniknęła, dlatego współpracując ze sklepem Magiczne Indie postanowiłam skorzystać z okazji i wreszcie przyciemnić włosy henną Khadi. Czas na mój wymarzony kolor, czyli ciemny brąz:-) 
 


Naturalna Henna Khadi ciemny brąz to ziołowa, całkowicie naturalna farba do koloryzacji włosów,
która wspaniale nabłyszcza i odżywia włosy nadając im kolor ciemnego brązu w chłodnej tonacji. Polecana także do siwych włosów.

Skład:

Indigofera Tinctoria (Indigo) – naturalny barwnik z indygowca barwiańskiego.
Lawsonia Inermis (Henna) – barwnik roślinny produkowany z liści i pędów lawsonii.
Emblica Officinalis (Amla)  zapewnia włosom połysk, przyspiesza wzrost, zapobiega siwieniu, zawiera witaminę C.
Eclipta Alba (Bhringaraj) zapobiega siwieniu włosów oraz przyspiesza ich wzrost.
Azadirachta Indica (Neem) wzmacnia strukturę włosów, oczyszcza skórę głowy, zapobiega łupieżowi.


Zestaw zawiera: puszkę z henną w foliowym opakowaniu, czepek foliowy, rękawiczki jednorazowe
i instrukcję użycia.


************

Opakowanie: Podobnie jak w przypadku cassii jestem pod wrażeniem uroku tej metalowej puszki:-) Szczerze mówiąc tamta podoba mi się nieco bardziej, ale ta także ma w sobie to coś;-)

Zapach: Ot po prostu suszone zioła zalane wodą. Zapach nieszczególnie przyjemny, ale w moim odczuciu nie jest niczym złym.

Konsystencja: W woreczku otrzymujemy drobno zmielony ziołowy proszek. Po dokładnym wymieszaniu farby z wodą otrzymujemy gładką papkę o konsystencji gęstej śmietany.

Wydajność: Jak na farbę – idealna:-) Na moje jakby nie patrzeć bardzo długie włosy spokojnie wystarcza całe opakowanie, czyli 150g. Pod tym względem muszę przyznać, że henna jest dużo ekonomiczniejsza od farb chemicznych. Kilka lat temu, stosując farby chemiczne musiałam
za każdym razem kupować 3 opakowania farb, co dawało koszt około 50-60zł, a wtedy miałam sporo krótsze włosy…

Cena i dostępność: 32zł/150g Henna Khadi jest dostępna w sklepach internetowych.
 
 ************


Sposób użycia


Najpierw umyłam włosy szamponem i wysuszyłam je bez nakładania jakiejkolwiek odżywki. Następnie przygotowałam hennę: Proszek wymieszałam dokładnie z ciepłą wodą, tak by konsystencja była gęsta, ale i łatwa w aplikacji. Nakładanie henny na włosy w moim przypadku
nie mogło obejść się bez pomocy drugiej osoby – trzeba przyznać, że mój TŻ ma wręcz anielską cierpliwość:-) Henna dość dobrze się rozprowadza, choć trzeba to robić sprawnie i umiejętnie, tak, by pokryć każde pasmo włosów. Trzeba także uważać, bo henna dość szybko zasycha na włosach tworząc hełm i krusząc się przy każdym ruchu. Gdy jednak przebrniemy jakoś przez etap aplikacji henny to można śmiało powiedzieć, że najgorsze mamy już za sobą:-)

Całość wystarczy owinąć folią i ręcznikiem, pozostawiając na czas od 30 min do 2 godzin. Ponieważ zależało mi na ciemniejszym kolorze, postanowiłam przetrzymać hennę na włosach do 3 godzin.
Po tym czasie dokładnie spłukałam hennę z włosów ciepłą wodą i wysuszyłam. Szczerze mówiąc byłam w lekkim szoku widząc jak łatwo farba zmywa się ze skóry twarzy i jak łatwo można ją wypłukać z włosów:-)
  





Efekty

Efekt znacznie ciemniejszych włosów był widoczny już po farbowaniu, jednak całkowicie rozwinął się po trzech dniach (tzn. stał się bardziej intensywny).
Zdjęcia były zrobione właśnie po tych trzech dniach od farbowania, chociaż ze względu na światło nie do końca obrazują kolor, jaki udało mi się uzyskać dzięki hennie – w rzeczywistości był nieco ciemniejszy.

Choć myślałam, że henna ciemny brąz nada moim włosom bardzo ciemny kolor to jednak odcień okazał się być bardzo naturalny - pierwszy raz w życiu poczułam się w ciemnych, farbowanych włosach niczym całkowicie naturalna szatynka:-)  Muszę przyznać, że pod tym względem henna
to istny fenomen: kolor jest intensywny, o chłodnym odcieniu i niewiarygodnym połysku. Nie ma porównania z chemicznymi farbami tworzącymi na głowie jednowymiarowy kask – henna daje efekt wielowymiarowości koloru, tworząc wyjątkowo naturalny efekt.


Mimo zastosowania ziół włosy po użyciu tej farby były łatwe do rozczesania, henna bardzo łatwo spłukuje się z włosów. Po wysuszeniu włosy są gładkie, elastyczne i wprost cuuudownie błyszczą:-)


Niestety wśród ogromu zalet henna ma także wadę: kolor prawie całkowicie zmył się już po czwartym myciu włosów:-( Nie oczekiwałam trwałości chemicznej farby, ale półtorej tygodnia to jednak spory zawód. Podobno przy kolejnych farbowaniach henna trzyma już dłużej, by po jakimś czasie na stałe zatrzymać kolor na włosach – kiedyś to sprawdzę, bo samym efektem farbowania henną jestem zachwycona:-)



sobota, 30 listopada 2013

Cassia – naturalna odżywka do włosów

Już od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad naturalnym farbowaniem włosów i pod tym kątem szczególnie interesowała mnie henna. Dlaczego? Bo nadaje bardzo naturalny odcień, a do tego odżywia, pogrubia i wzmacnia włosy. Szczerze mówiąc najbardziej ciekawi mnie działanie odżywcze henny, dlatego Cassia jest jak dla mnie idealna na początek:-) Bezbarwną hennę miałam okazję przetestować przy współpracy ze sklepem Magiczne Indie.



Naturalna Henna Bezbarwna Cassia Khadi - uzyskiwana z rośliny Cassia Obovata to doskonała odżywka, które sprawia, że ​​włosy są błyszczące, grube i elastyczne, a skóra głowy zdrowa.
Efekt poprawy stanu włosów można zauważyć już po pierwszym użyciu.
Polecana do każdego rodzaju włosów, uczyni je zdrowymi, lśniącymi i gęstymi bez żadnych chemicznych dodatków, których spis można znaleźć na większości drogeryjnych odżywek.
Ekstrakt z liści ma właściwości przeciwgrzybiczne oraz przeciwzapalne oraz hamuje też proces rozpadu kwasu hialuronowego w skórze a także skutecznie zwalcza łupież.



Skład: Cassia Obovata Leaves.

Zestaw zawiera: puszkę z henną w foliowym opakowaniu, czepek foliowy, rękawiczki jednorazowe
i instrukcję użycia.

************

Opakowanie: Cudne:-) Ta mała metalowa puszka jest bardzo efektowna – kojarzy mi się z jedną
z moich ulubionych bajek - z Aladynem;-) Jest też bardzo przydatna, gdy już wykorzystamy jej zawartość może nam posłużyć jako ozdobne pudełeczko na rożnego rodzaju drobiazgi.

Zapach: Cassia pachnie po prostu ziołowo. Nie wiem do czego można by porównać ten zapach,
nie jest drażniący i bardzo intensywny, ale na pewno jest charakterystyczny.

Konsystencja: W woreczku otrzymujemy drobno zmielony ziołowy proszek. Po zmieszaniu
z sokiem z cytryny uzyskujemy konsystencję gęstej śmietany.

Wydajność: Taka sobie. Jako że nie wiedziałam ile proszku mam użyć na pierwszy raz, postanowiłam wziąć 2/3 opakowania, czyli 100g. Jednak okazało się, że na włosy mojej długości powinnam użyć pełne 150g, aby dokładnie je pokryć. Nie mniej jednak mam już plan, co zrobić
z resztą proszku, ale o tym innym razem;-)

Cena i dostępność: 32zł/150g. Dostępna w sklepach internetowych.

************

Sposób przygotowania


100g proszku wymieszałam w porcelanowej miseczce z sokiem z cytryny (potrzebowałam 6 cytryn) do konsystencji gęstej pasty. Miseczkę zakryłam folią, owinęłam ręcznikiem i odstawiłam na 12 h
w ciepłe miejsce. Po tym czasie dodałam jeszcze soku z połówki cytryny i kilka kropel eterycznego olejku cytrynowego (choć nie był on konieczny), całość dokładnie wymieszałam.



Przed nałożeniem papki, włosy umyłam szamponem i wysuszyłam (nie nakładałam żadnej maski ani odżywki). Cassię starałam się nałożyć na włosy równomiernie, niestety aplikacja nie należy
do najprzyjemniejszych i trzeba się przy niej trochę pomęczyć… Potem nałożyłam na głowę foliowy czepek i otuliłam ciepłym ręcznikiem. Taki turban nosiłam przez 6 godzin, przy okazji różnych domowych obowiązków zdążyłam o nim prawie całkowicie zapomnieć;-) Po tym czasie spłukałam włosy ciepłą wodą i wysuszyłam. Cassia bardzo łatwo zmywa się z włosów – trzeba obficie ją spłukać, ale nie ma z tym żadnego problemu. Ewentualne zabrudzenia na skórze twarzy
czy w łazience też bardzo łatwo da się usunąć.

PS. Aby cassia zadziałała jak trzeba wystarczą 2 godziny, choć oczywiście im dłużej tym lepiej.

Możliwe jest także zastosowanie Cassii w kuracji ekspresowej – proszek mieszamy z ciepłą wodą, nakładamy na suche włosy, po pół godziny zmywamy.


Efekty

Muszę przyznać na starcie, że bardzo zdziwiło mnie to, że nie miałam prawie żadnych problemów
z rozczesaniem włosów po użyciu cassii. Oczywiście rozczesywałam włosy dopiero, gdy były już całkowicie suche i starałam się to robić delikatniej niż zwykle, nie mniej jednak spodziewałam się szczerze mówiąc ogromnych problemów (to chyba wspomnienie zielonej glinki, która była w podobnej formie i zrobiła mi na głowie nie mały kołtun…). 

Na szczęście cassia okazała się być zupełnie inna:-) Dzięki niej włosy są bardziej mięsiste, jakby było ich więcej. Ponadto są puszyste i sypkie. Dodatkowo całkiem ładnie błyszczą – nie jest to może efekt jak po zastosowaniu oleju migdałowego czy chociażby maseczki z siemienia lnianego,
ale jednak. To taki miękki, zdrowy połysk, co jest rzeczą dość niespotykaną po zastosowaniu samych ziół (może z wyjątkiem rozmarynu).

Jedynym mankamentem, który zauważyłam jest fakt, że włosy stały się bardziej suche. Nie jest to duże przesuszenie, ot po prostu czuć, że po tak intensywnym zastosowaniu jakichkolwiek ziół włosy po prostu potrzebują nawilżenia – tu maseczka z siemienia lnianego załatwi sprawę;-)



PS. Na moich włosach cassia nie dała żadnego efektu kolorystycznego, jednak bardzo jasne włosy cassia barwi na kolor złoty.